spółdzielnie mieszkaniowe

Czy sa w Warszawie jakies spoldzielnie mieszkaniowe na wzor dawnych
spoldzielni? Wlasnie zaczynam myslec o wlasnym kacie i wiem, ze nie dam
rady
kupic swojego mieszkania u jakiegos dewelopera, wiec zastanawiam sie czy
nie
mozna jakos inaczej. W koncu nasi rodzice jakos sobie radzili... :) a moze
znacie jakis dobry adres w sieci, gdzie mozna sobie na ten temat poczytac?

dziekuje i pozdrawiam



Witam

Polecam RSM Praga... mieszkałem tam niedawno.... dobry gospodarz.... wg mnie
a co budują i jakie są możliwości, nie wiem.
Poszperaj w Googlach


     

  Jesienny spacer...




[cyk]

| Twoim tokiem
| rozumowania to każdy może stwierdzić, że Warszawa to tam gdzie on się
| bawił w piaskownicy a dwie ławki dalej już nie, bo to inne podwórko -
| tylko, do czego to prowadzi? - chyba do podwyższenia własnego JA.

:):):):):):):):)
Wyluzuj kolego.
Każdy Warszawiak wie że Praga to nie Warszawa :) i kpawlak mieszka teraz
na wsi. Bo czyż Tarchomin to Praga? :))
Ale to tak na nasz własny użytek :)
W Krakowie stwierdzę, że Tarchomin jest jednak w Warszawie :)
[cyk]



Witam!

Swintyja prawda! Nowodworska wies. Nie - NAWET - PRAGA... Ale - sluzba
o-telska zobowiazuje! Dlatego kazden jeden mokotowiak na wysunietej
placowce w-skiej (tylko moj dom - niestety w Warszawskiej Spoldzielni
Mieszkaniowej z wrazego i szmacianego socyalizmem Joli-Borda - ale
jednak - z Warszawy! Tak jak niegdys Saska Kepa...) MUSI cywilizowac
flancowana publike, by nie zarosla swoimi buraczanymi odrostami...

I co tu dalej dyskutowac z "markietingiarskiem pokoleniem"???

Uklony

kpawlak


  nieruchomosci - na tych trzeba uwazac
witam

czasami na liscie pojawiaja sie posty z pytaniami o spodzielnie czy
deweloperow w dziesiejrzej Rzepie jest o nieuczciwych firmach. Ogolnie
polecam poniedzialkowa rzepe - dodatek nieruchomosci stoleczne

calosc pod adresem:
http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_030623/nieruchomos...
a tu lista :))))))))))

spoldzielnie mieszkaniowe:
 SBM Beta, RSM Osiedle Młodych, RSM Praga, SM Wyżyny

Deweloperzy: Agro-Man Sp. z o.o., Budgrim Sp. z o.o., Catalina
Investment, Ebejot Sp. z o.o. Przedsiębiorstwo Inwestycyjno-Budowlane,
Eko-Park S.A., Idealne Mieszkanie Sp. z o.o., J.W. Construction Holding
S.A., NCC Polska Sp. z o.o., Pekao Development Sp. z o.o., Ronson
Development Sp. z o.o.

Agencje posrednictwa:
AD. Drągowski S.A.

sciskam

maciej


  nieruchomosci - na tych trzeba uwazac
Czyli wypisali ogolnie wszystkich,  najlepiej nie kupowac mieszkania.:)
Sam ostatnio podpisalem z Ebejot-em i nie moge sie zgodzic z tym, ze jestem
pokrzywdzony :)
Umowa jest moze nie do konca tak sprawiedliwa jak sobie by zyczyli urzednicy
z oukik ale jest realna.

witam

czasami na liscie pojawiaja sie posty z pytaniami o spodzielnie czy
deweloperow w dziesiejrzej Rzepie jest o nieuczciwych firmach. Ogolnie
polecam poniedzialkowa rzepe - dodatek nieruchomosci stoleczne

calosc pod adresem:



http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_030623/nieruchomos....
html
a tu lista :))))))))))

spoldzielnie mieszkaniowe:
 SBM Beta, RSM Osiedle Młodych, RSM Praga, SM Wyżyny

Deweloperzy: Agro-Man Sp. z o.o., Budgrim Sp. z o.o., Catalina
Investment, Ebejot Sp. z o.o. Przedsiębiorstwo Inwestycyjno-Budowlane,
Eko-Park S.A., Idealne Mieszkanie Sp. z o.o., J.W. Construction Holding
S.A., NCC Polska Sp. z o.o., Pekao Development Sp. z o.o., Ronson
Development Sp. z o.o.

Agencje posrednictwa:
AD. Drągowski S.A.

sciskam

maciej




     

  Szmulki - ktora to SM?

czy ktoś może się orientuje, do której spółdzielni należą bloki np. przy
Wiosennej 2, 3 (albo Tarchomińskiej 6-12)? Jakiś namiar na biuro SM plz...



O ile nie odbyły się jakieś podziały, lub te budynki nie wyłączyły się ze
spółdzielni, to byłaby Sp-nia Mieszkaniowa Praga, z siedzibą - jak mi się
zdaje - na ul. Brzeskiej. Ale może się mylę...

A tak z ciekawości - po co Co to?...

Przemysław


  Szmulki - ktora to SM?

O ile nie odbyły się jakieś podziały, lub te budynki nie wyłączyły się ze
spółdzielni, to byłaby Sp-nia Mieszkaniowa Praga, z siedzibą - jak mi się
zdaje - na ul. Brzeskiej. Ale może się mylę...

A tak z ciekawości - po co Co to?...



  A nie wiem. Znajomy bez stałego dostępu do netu prosił, bym rzucił
pytaniem. Zdaje się, że z jakąś ofertą chce - ale nie jestem pewien.

Ale widzę, że są 2 wersje lokalizacji... ;)


  Szmulki - ktora to SM?

  A nie wiem. Znajomy bez stałego dostępu do netu prosił, bym rzucił
pytaniem. Zdaje się, że z jakąś ofertą chce - ale nie jestem pewien.



Jeżeli chodzi o postawienie na dachu anteny TELE2 to mogę od razu
powiedzieć, że będą z tym hocki-klocki, gdyż Sp-nie w ogóle bardzo
niechętnie wyrażają zgodę na tego typu instalacje (no, chyba że ktoś za to
będzie płacił ;-p ). A jak wiem z własnego smutnego doświadczenia
Spółdzielnia Budowlano-Mieszkaniowa (czy jakoś tak...) "Praga" jest
"szczególnie chętna" do jakiejkolwiek współpracy...

Ale widzę, że są 2 wersje lokalizacji... ;)



Jeżeli o mnie chodzi, to skłaniałbym się ku tej drugiej, to znaczy ul.
Białostockiej (bo w gruncie rzeczy te właśnie rejony miałem na myśli).

Pozdrawiam

Przemysław


  Andrzej Pilipiuk
To ja zacytuje moją siostrę, z innego forum:



ciekawe i pouczające - zwłaszcza wobec faktu że w naszej spóldzielni zarząd radośnie wyprzedał 20 mieszkań miastu dla "specwysiedleńców". mieskancy dowiedziei się o tym z ...nalepionych na przystanku kartek na ktorych jakiś "partyzant" przedrukował kawalem ze strony www jaiejś miejskiej agendy.

nikogo nie poinformowano - nikogo nie zapytano o zgodę. 20 rodzin mentów na 300 mieszkaniowym osiedlu to piekło. widzę w jakim tempie Złocień - sympatyczne kametralne osiedle staje sie tym co pamiętam z warszawskej pragi.

gdyby nie horendalny skok cen mieszkań juz bym sie wyprowadzał.

*

trochę bym jednak rozdzielił. czym innym jest inwestyczja pojedynczego człowieka na jego gruncie czym innym inwestycja dewlopera.

pozatym można to przeprowadzić w krajach cywilizowanych. w Polsce wygladało by to tak że do inwestora zgłosiło by sie kilku dresików i zaproponowało konkretną sumę za stawainie czegoś w ich wsi bo jak nie będzie proteścik...

  Pratulińska - opis i lokalizacja osiedla
Inwestycja realizowana jest na TARGÓWKU w rejonie ulic Pratulińskiej, Ossowskiego i Goławickiej.

Budynki położone są w otoczeniu zieleni parkowej z fontannami i ujęciem wody oligoceńskiej przy skwerze Wiecha.

Bliskie sąsiedztwo centrum handlowego, placów zabaw, przedszkoli, szkół, Teatru Rampa i stadionu sportowego.

Dogodna komunikacja pozwala dojechać w 15 minut do Centrum. Planowana jest stacja Metra.

W dwóch budynkach (trzy i ośmiopiętrowych) w tradycyjnej technologii zaprojektowano 150 mieszkań.

Mieszkania w najczęściej poszukiwanych przez klientów metrażach od 34,30 do 83,30m2 z balkonami i schowkami.

Integralną częścią Zespołu Budynków Mieszkalnych „PRATULIŃSKA” jest garaż wielostanowiskowy z wydzielonymi miejscami postojowymi.

W budynkach zaprojektowano windy od poziomu garażu.

Planowany termin zasiedlenia: 31 marca 2009r.



informacja ze strony internetowej Robotniczej Spółdzielni Mieszkaniowej "Praga" 2008-11-06

pratulinska_wizualizacja.jpg

  Sztuczne lodowisko na Bemowie
Sztuczne lodowisko będzie na Bemowie

Stanie vis-a-vis ratusza przy ul. Powstańców Śląskich. Już w listopadzie będą się tu ślizgać za darmo pierwsi łyżwiarze.

Władze Bemowa ogłosiły właśnie przetarg na postawienie lodowiska.– Naprzeciwko urzędu jest pusty teren, idealny na lodowisko. Należy do Spółdzielni Mieszkaniowej Górczewska, która zgodziła się go nam użyczyć – mówi Krzysztof Zygrzak, rzecznik Bemowa.

Sztuczne lodowisko będzie miało wymiary 20 na 30 metrów, czyli tyle co ślizgawka działająca zimą przy Multikinie na Ursynowie.Obiekt będzie zadaszony, oświetlony, z zapleczem technicznym i szatniami. Przewidziano też wypożyczalnię łyżew, w której stanie maszyna do ich ostrzenia. A z głośników popłynie muzyka.

Zgodnie z planem, lodowisko ma zostać otwarte w listopadzie, kiedy temperatura spadnie poniżej 15 stopni Celsjusza. Na ślizgawkę dzielnica przeznaczyła blisko 2 mln zł. Przetarg ma zostać rozstrzygnięty 5 września.

W nadchodzącym sezonie zimowym w Warszawie sztuczne lodowiska będą także: na Mokotowie przy Ośrodku Sportu i Rekreacji (ul. Inspektowa 1), na Ochocie (OSiR, ul. Rokosowska 10), w Śródmieściu (Centralny Ośrodek Sportu, ul. Łazienkowska 6a), w Ursusie przy Szkole Podstawowej nr 11 (ul. Keniga 20), na Ursynowie przy al. KEN, na Woli przy ul. Esperanto 5, Górczewskiej 124 (przy Wola Parku) i Górczewskiej 69/73 (Park Wodny Moczydło), na Pradze-Południe (ul. Ostrobramska 75c przy Promenadzie). Ślizgawka ruszy także jak zwykle przed Pałacem Kultury i Nauki.

Źródło: Życie Warszawy

  Rozliczenie "ciepła" przez Spółdzielnię Mieszkanio
Szukam mieszkańców ryckich bloków zadowolonych z rozliczenia zużycia energii cieplnej dokonanego przez Spółdzielnię Mieszkaniową w Rykach. Jakiś czas temu przeciwnikom ogrzewania za pomocą gazu mówiono, że to będzie z korzyścią dla ich portfeli. Czas pokazał, że jest inaczej. Poza tym za pomocą jakiejś "szamańskiej" metody zużycie ciepła obliczono mimo panującej do dzisiaj zimy!? Ciekawe, co dostalibyśmy, gdyby zima była jak za Gierka???? Chyba prezes SM zapewniłby nam mało miłe święta wielkanocne. Sposób w jaki dokonuje sie rozliczeń (nie tylko jeśli chodzi o ogrzewanie) budzi zastrzeżenia, ale wiadomo, że rybom najlepiej w mętnej wodzie! W cywilizowanych miastach członkowie spółdzielni o sposobie gospodarowania ICH pieniędzmi są informowani w sposób jasny i przejrzysty (jakby co służę kserokopią rozliczenia z dzielnicy Warszawa Praga-Południe), czego niestety od wielu lat trudno powiedzieć o naszej spółdzielni. No cóż miała być spora nadpłata i zapewne większość z racji "zimy bez zimy" spodziewała się większych kwot..... a tak mamy jak mamy.

  Odsetki karne
Henry62, nie mam pojecia skad sie urwales?? (moze na nazwisko masz Półrolniczak )

"Trochę opamiętania przecież kasa jest wszystkim przesłana .Trzeba poznać zasady jakie panują ,a których należy przestrzegać ....."

Znam swoje prawa i nie mam zamiaru poznawac jakichs chorych zasad, których jesteś wyznawcą.

1. Zgodnie z § 8 ust. 2 („W przypadku zawinionego przez Spółdzielnię opóźnienia w przekazaniu posiadania lokalu, dłuższego niż 14 dni, spółdzielnia zapłaci Nabywcy karę umowną w wysokości 0,01% wartości lokalu za każdy dzień zwłoki.”) Umowy przedwstępnej

2. W prawne posiadanie lokalu wszedłem od dnia 01.03.2005 (Uchwała nr 14 Zarządu Spółdzielni z dnia 23.02.2005 r.). Od tego dnia mogłem się zameldować w mieszkaniu a więc stać się jego prawnym posiadaczem i użytkownikiem.

3. Zwracam uwagę, że otrzymanie od wykonawcy klucza do lokalu nie stanowi przekazania posiadania lokalu (w myśl § 8 ust. 1 Umowy Przedwstępnej).

I jakich zasad mam niby przestrzegać Henry62

Nie wiesz o co chodzi to nie komentuj

Wnioski są takie, że swobodnie można użyć stwierdzenia:
Księgowość Robotniczej Spółdzielni MieszkaniowejPRAGA” usiłuje dokonać wyłudzenia.

A za Księgowością kryje się ...

  Odsetki karne
Henry62, nie mam pojecia skad sie urwales?? (moze na nazwisko masz Półrolniczak )

"Trochę opamiętania przecież kasa jest wszystkim przesłana .Trzeba poznać zasady jakie panują ,a których należy przestrzegać ....."

Znam swoje prawa i nie mam zamiaru poznawac jakichs chorych zasad, których jesteś wyznawcą.

1. Zgodnie z § 8 ust. 2 („W przypadku zawinionego przez Spółdzielnię opóźnienia w przekazaniu posiadania lokalu, dłuższego niż 14 dni, spółdzielnia zapłaci Nabywcy karę umowną w wysokości 0,01% wartości lokalu za każdy dzień zwłoki.”) Umowy przedwstępnej

2. W prawne posiadanie lokalu wszedłem od dnia 01.03.2005 (Uchwała nr 14 Zarządu Spółdzielni z dnia 23.02.2005 r.). Od tego dnia mogłem się zameldować w mieszkaniu a więc stać się jego prawnym posiadaczem i użytkownikiem.

3. Zwracam uwagę, że otrzymanie od wykonawcy klucza do lokalu nie stanowi przekazania posiadania lokalu (w myśl § 8 ust. 1 Umowy Przedwstępnej).

I jakich zasad mam niby przestrzegać Henry62

Nie wiesz o co chodzi to nie komentuj

Wnioski są takie, że swobodnie można użyć stwierdzenia:
Księgowość Robotniczej Spółdzielni MieszkaniowejPRAGA” usiłuje dokonać wyłudzenia.

A za Księgowością kryje się ...



Co się kryje? Napisz odważnie a nie z kropkami ....
Nie nazywam się Półrolniczak ale z Twojej pisaniny wynika ,że jesteś nie tutejszy.Lepiej znam to niz Ty. Zasady są proste -międzyludzkie.
Wszystko można załatwić ale zasada grzecznośc na codzień wszyskich obowiązuje.

  Dzień doberek Koleżeństwu :)
CZY TO POWAŻNE SPRAWDZONE INFORMACJE ????

w końcu!!
zastanawiało mnie ogłoszenie na stronie rsmpraga.pl

Oferty pracy:

Robotnicza Spółdzielnia MieszkaniowaPraga” 03-748 Warszawa,

ul. Białostocka 11

zatrudni:

15.03.2007r.

- Kierownika Administracji Osiedla - od kandydatów wymagamy:

- znajomości zagadnień w zakresie eksploatacji zasobów mieszkaniowych,
- doświadczenia w pracy w spółdzielczości mieszkaniowej,

- wykształcenie techniczne preferowane,

- dyspozycyjności,

- doświadczenia w kierowaniu zespołem ludzkim,

Wszystkich zainteresowanych prosimy o nadesłanie CV z listem motywacyjnym w terminie do dnia 13 kwietnia 2007r. na adres: ewa.mazurek@rsmpraga.pl , faxem nr 6199880 lub pocztą /pok. nr 50/ Prosimy o dopisanie klauzuli o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych. Informujemy, iż odpowiemy tylko na wybrane oferty. Kandydatom zapewniamy dyskrecję.

  ulga budowlana, remontowa, rozne interpretacje urz. skarb.
adam napisał(a):Witam!
Prawdopodobnie wiekszosc z Was ma podobny przypadek podatkowy:
inwestycja mieszkaniowa rozpoczeta w 2001 roku (wplata do spoldzielni) a wydatki na wykonczenie mieszkan w 2002 r.
I tu pojawia sie problem jak zaliczyc te wydatki z 2002 roku (nie dotyczace wkl. do spoldzielni), w urzedzie skarbowym twierdza ze nie mozna ich zaliczyc do ulgi budowlanej bo nie byly rozpoczete w 2001 r bo wklad do spoldzielni to co innego, nie moga byc tez zaliczone do ulgi remontowej jezeli faktury sa sprzed daty aktu notarialnego ( w innych urz. skarbowych przyjmuje sie date przejecia lokalu od spoldzielni za date zasiedlenia).
Mam pytanie, czy spotkaliscie sie z takim przypadkiem i jak byl interpretowany w Waszym przypadku, moze ktos ma jeszcze inny urz. skarbowy bo sie jeszcze nie zameldowal?
pozdr.
Adam

Witam,

Podobny problem ma moj kolega z osiedla Borki (US Wwa Praga). Interpretacja jest podobna do Twojego przypadku. US wymaga faktury z 2001 na cokolwiek dotyczacego wykonczenia mieszkania, aby byla kontynuacja.

pzdr
g

  Newsy 2008
Wrocławskie śmieci trafią pod ziemię

Z centrum miasta znikną śmierdzące kubły. Zostaną ukryte w betonowych bunkrach

Kubły z wysypującymi się odpadkami potrafią oszpecić każde miasto. We Wrocławiu
spróbujemy sobie z tym poradzić, na początek w ścisłym centrum.

Na podwórkach mają w tym pomóc podziemne kontenery na śmieci. Będą umieszczone w betonowych bunkrach. Z ulicy widać będzie tylko estetyczną budkę przypominającą parkomat. To przez nią mieszkańcy pobliskich budynków mają wrzucać do bunkrów zawartość domowych kubełków. Po co to wszystko? Zdaniem urzędników magistratu, dzięki temu poprawi się wygląd podwórek i znikną z nich brzydkie zapachy. Zapewniają, że bunkry będą bardzo szczelne. A klapa, przez którą wpadają śmieci, otwierać się będzie dopiero po zamknięciu drzwiczek kiosku zsypowego.
Pierwszych pięć podziemnych śmietników miasto chce zainstalować jeszcze w tym roku. Powstaną prawdopodobnie w okolicach Rynku oraz ulic Włodkowica, św. Antoniego i Ruskiej. Właśnie o porządek na tych trzech ulicach chodzi przede wszystkim. To Dzielnica Czterech Świątyń –magistrat chce tu urządzić ścieżkę edukacyjno-turystyczną, która połączy zbór ewangelicki z synagogą, kościołem katolickim i cerkwią prawosławną. Dziś biegnący przez ścisłe centrum miasta szlak przecinają obskurne podwórka. –Musimy je uporządkować. Dlatego proponujemy schowanie kontenerów na odpady – tłumaczy Mariola Apanel, kierownik projektu „Ścieżka kulturowa czterech świątyń“. Jeden podziemny śmietnik kosztuje ok. 6 tys. euro. To niemało. –Zyskujemy jednak miejsce, które można urządzić w atrakcyjny sposób. Choćby zainstalować tam gazony z zielenią –twierdzi Apanel.
Jeśli pomysł się sprawdzi, podziemne śmietniki pojawią się też w innych miejscach. Decyzja będzie należała do wspólnot mieszkaniowych, Takie śmietniki mają w Gdańsku. Wydali na nie ponad 200tys. zł. Jeden pojemnik stanął na starówce, a trzy w Gdańsku Wrzeszczu. Władze planują budowę kolejnych. Pod ziemią chce ukryć kubły także jedna z tamtejszych spółdzielni mieszkaniowych. Gdańszczanie bardzo chwalą to rozwiązanie.

Marek Szempliński. POLSKA Gazeta Wrocławska



Mam nadzieję, że ten pomysł wypali, bo np w Pradze, Lozanie jest on stosowany i bardzo dobrze zdaje egzamin. Dużo jednak będzie zależało od mentalności ludzi, bo przecież zdarzają sie i takie osoby, które potrafią wyrzucać śmieci prosto z okna na chodnik (sic!)

  Orange Ekstraklasa
Tak słyszalem. U nas pisma do dzis są popularne np do spóldzielni w sprawie czynszu czy niedogrzania mieszkań. Ale ciekawe co będzie po tej fuzji? Może tak jak z Wisłą Płock, która gra slabo. Może będzie to drużyna wygrywająca tylko z Jagiellonią a nie już ze Spartą Praga?

  Mieszkanie Kwaterunkowe/Własnościowe Warszawa
Mieszkanie mieści się w przepięknej okolicy Pragi Południe. Wiele zielonych terenów w
tym skwerek, plac zabaw dla dzieci pod blokiem. Kilka kroków od bloku mieści się park
Polińskiego gdzie jest boisko i duży ogrodzony plac zabaw dla dzieci.
Mieszkanie jest w odnowionym budynku, ocieplonym z nową elewacją. Budynek usytuowany jest
w bardzo cichej, spokojnej i zielonej okolicy. Blisko na przystanki w kierunku Centrum,
Okęcia, Bemowa, Dworców zachodni, wschodni i centralny. Przy bloku mieści się przedszkole. Blisko do sklepów, szkół, na bazarek, do
banków, przychodni i aptek. Naprzeciwko bloku znajduję się szpital MON przy ulicy
Szaserów. Jednak mimo takiej bliskości to sygnał karetek jest praktycznie nie słyszalny.
Nieopodal mamy również duży park Skaryszewski z kortami tenisowymi i stadion X- lecia.
Dzięki takiej bliskości stadionu Praga Południe będzie modernizowana pod Euro 2012. Wtedy
to już będzie najładniejsza dzielnica Warszawy
Mniejszy pokój 12m2 ma kształt kwadratu. Okna wychodzą na podwórko gdzie jest placyk dla
dzieci. Kuchnia 8m2 z oknem również na placyk, nad wejściem znajduje się pawlacz na drobne
rzeczy. Okna z dużego pokoju 21m2 wychodzą na mało ruchliwą uliczkę i skwerek. W łazience
3m2 jest wanna. Przedpokój 4m2, wyłożony jest boazerią. Zrobiona jest duża szafa wnękowa i
3 mniejsze schowki gdzie są liczniki. Przy mieszkaniu jest niewielki balkonik na którym
można wystawić suszarkę z praniem.
Mieszkanie jest wysokie i dobrze oświetlone. W kuchni i łazience ułożona jest glazura na
ścianach i terakota na podłogach. W pokojach i przedpokoju jest parkiet. Pokoje kilka
miesięcy temu zostały odnowione.
Mieszkanie zostaje w pełni wyposażone. W tym w pełni umeblowana sypialnia. Wystarczy spakować rzeczy i gotowe .
Lokal jest własnościowy. Na osiedlu jest prężnie działająca wspólnota mieszkaniowa, gdyż
jest to KWATERUNRUNEK, a nie spółdzielnia.
Pełny metraż mieszkania to 48m2.

Cena jak by nas interesowała to 470 000, jednak ta kwota podlega negocjacjom.

Wszystkich chętnych zapraszam do pisania skate_angel@o2.pl i dzwonienia 506072509.

  Pismo ze Spoldzielni w sprawie odrebnej wlasnosci
Witam.

Troche nie kumam tego prawa spoldzielczego, wlasnosciowego i tych wszelkich zawilosci

Cos dostalem!!!!!

Zacytuje Wam, to pewnie o tym rozmawiacie

" Uprzejmie informuje, ze dzialajac zgodnie z postanowieniami ustawy z 5 12 2000 o spoldzielniach mieszkaniowych, w dniu 13 10 2005 zarzad podjal uchwale nr 139 okreslajaca przedmiot odrebnej wlasnosci wszystkich lokali w nieruchomosci obejmujacej budynek przy ul. ceramicznej 9 w Wawie.

Z w/w uchwaly wynika, ze z wlasnoscia lokalu mieszkalnego nr "moj" zwiazany jest udzial we wspolwlasnosci nieruchomosci wspolnej przy ul. Ceramicznej 9 oraz udzial we wlasnosci gruntu, na ktorym znajduje sie ww budynek.
Udzial lokalu garazowego (w ktorym Pan posiada miejsce postojowe) we wspolwlasnosci nieruchomosci wynosi jakistam ulamek, Panu przysluguje prawo przeniesienia na jego rzecz ulamkowego udzialu we wspolwlasnosci tego garazu.

z w/w uchwala mozna zapoznac sie w sekretariacie Administracji Osiedla Poraje Warszawa

Osoby, ktorym przysluguje prawo zadania przeniesienia na nich wlasnosci poszczegolnych lokali lub wspolwlasnosci w lokalach garazowych w nieruchomosci przy ul. Ceramicznej 9, moga w terminie 30 dni od dnia otrzymania zawiadomienia zaskarzyc do Sadu cytowana uchwale nr 139 Zarzadu RSM Praga z dnia 13 10 2005 z powodu jej niezgodnosci z prawem lub jesli uchwala ta narusza ich interes prawny lub uprawnienia.

Jezeli w/w uchwala Zarzadu nie zostanie zaskarzona do Sadu, to wchodzi w zycie po uplywie 2 miesiecy od dnia jej podjecia. Dopiero prawomocna uchwala umozliwa przystapienie do zawarcia stosowjego aktu notarialnego przenoszacego wlasnosc lokalu lub udzialu we wspolwlasnosci lokalu garazowego."

Fajne. Tylko nie wiem, co to w zasadzie znaczy. Moje prawo do lokalu nazywa sie "wlasnosciowe spoldzielcze" - inaczej nie moglem, bo wtedy bylyby nici z kredytu. Wiec przystalem. I co ta uchwala znaczy w moim przypadku? Moze znaczy, (tak tokumam że do mojego komuszego prawa do lokalu dopisano jeszcze strzęp gleby i calego budynku? Ze moge startowac z procedura zamiany na wyodrebniona wlasnosc? Dobrze kumam?

No i komu zalezy, zeby te uchwale zaskarzac? Kto to sa osoby "ktorym przysluguje prawo zadania przeniesienia na nich wlasnosci poszczegolnych lokali lub wspolwlasnosci"?

Help!

Pozdrowionek

  JAK CHRONIĆ PTAKI NA OSIEDLACH????
To ja dorzucę garć informacji.
W Warszawie problemem zamykania ptaków w stropodachach przy okazji remontów i ocieplania budynków zajmuje się (przepisuję z wizytówki):

Magdalena Krajewska
Inspektor

Towarzystwo Ochrony nad Zwierzętami w Polsce
Oddział Warszawa
Al. Solidarnoci62, 00-145 Warszawa
tel. (22) 831-87-62
www.toz.pl
magdalena.krajewska@epf.pl

Pani Magdalena intensywnie walczy z zamykaniem ptaków i skazywaniem ich na mierć z głodow?. Wysłała (za potwierdzeniem odbioru) do każdej spółdzielni mieszkaniowej informację o tym że zamykanie otworów w okresie lęgowym jest niezgodne z prawem.
W zeszłym roku jej działalnoć przyniosła pierwsze efekty. Spółdzielnia mieszkaniowa Praga za spraw? swojego prezesa obiecała postępować humanitarnie. Wloty nie będ? zalepiane a zakres prac remontowych będzie uwzględniał okres lęgowy ptaków.
Jak to będzie działać w pierwszym sezonie 2005 obowi?zywania takiej deklaracji zobaczymy. Inne spółdzielnie raczej problem ignoruj?. Dodatkowym utrudnieniem jest też przepis mówi?cy o tym że administracja nie ma obowi?zku nigdzie zgłaszać remontu/ocieplenia niskich budynków. Wobec braku planów remontowych w Warszawie trudno jest w porę przeciwdziałać procederowi niszczenia lęgów, więzienia ptaków w pułapkach bez wyjcia.
Przytoczę jeszcze jeden fakt. Spółdzielnie i ich wykonawcy tłumacz? się często że blokowanie ptakom dostępu do stropdachów oraz otworów wentylacyjnych jest podyktowane względami sanitarnymi. Jak wówczas potraktować i wytłumaczyć czyn który polega na zatkaniu otworów, spowodowaniu mierci ptaków i zostawieniu ich szcz?tków w stropodachach.

Działdowskiemu Kołu życzę powodzenia w tej misji. W razie potrzeby kontaktujcie się z pani? Magdalen?. Ona jest skarbnic? wiedzy o tych problemach.

  Unia upiększy nasze domy (Życie Warsza wy)

[ciach! - o upiekszaniu blokowisk]

ogolnie:
co to za belkot jakis?! to od lat pieniedzy nie ma na remont, ba
restaurowanie, praskich kamienic i tym sie nikt nie zajmuje, bo sa "takie"
pilne potrzeby???
spokojnie - Goclaw poczeka, Ursynow poczeka i wszystko poczeka. a Stara
Praga nie poczeka... :( szczeliny 5 cm? i co z tego? kamienice praskie sa _w
ruinie!_ o jakichs tam szczelinach w scianach, to sobie czesto moga pomarzyc
(bo nie maja scian na przyklad).

do redaktorka:
czlowieku, czy Ty w ogole byles kiedys na takim "blokowisku"? oczywiscie, o
gustach sie nie dyskutuje, ale termin jesli "obskurne" pasuje do Goclawia
czy Ursynowa, to jakim terminem okreslisz np. Os. za Zelazna Brama?

Jest szansa, że mieszkańcy warszawskich blokowisk będą mieszkać
w estetycznych, odnowionych budynkach, w których nie będzie
wulgarnych napisów na ścianach ani smrodu na klatce schodowej.



ta, jasne. akurat odremontowanie i pomalowanie na nowo blokow zmieni tryb
zycia ich mieszkancow... ROTFL..

Urząd Warszawy wystąpi lada dzień do Funduszu Rozwoju Regionalnego UE i



nie rozumiem tylko, dlaczego urzad Warszawy??? za stan techniczny budynkow
odpowiedzialny jest ich wlasciciel, czyli spoldzielnia. to tu lezy problem
finansowy. w raportach wiekszosci (przynajmniej poludniowo-praskich) SM po
ostatniej kontroli wykazano ogromne naduzycia. jasne, ze pewnie nie
przekraczaja afery mostowej czy tunelowej, ale to sa realne pieniadze _nie_
wydawane zgodnie ze swoim przeznaczeniem. daleko szukac nie musze, wlasne
podworko wystarczy.

Komisji Europejskiej z wnioskiem o przyznanie dotacji, którą wydano by na
odnowienie blokowisk zbudowanych w latach 70. i 80. z wielkiej betonowej
płyty. Modernizacja miałaby polegać nie tylko na odnowieniu od zewnątrz
kilku tysięcy budynków popadających w ruinę, ale także na ucywilizowaniu
wejść do bloków, klatek schodowych oraz podwórek. - Szanse na otrzymanie
pieniędzy są tym większe, że wspólne działania w tej dziedzinie podejmiemy
z samorządem Budapesztu, gdzie wielka płyta też jest dużym problemem -
deklaruje Sławomir Skrzypek, wiceprezydent Warszawy odpowiedzialny za
miejskie inwestycje. - Będziemy walczyć o pieniądze na modernizację
stołecznych blokowisk w Unii, bo to gigantyczny wysiłek finansowy. Miasto
z własnego budżetu nie da rady zapłacić za te inwestycje - przewiduje



miasto, to jest odpowiedzialne za stan wlasnych budynkow, czyli zabytkow na
przyklad. nudny bede z ta Stara Praga, ale na prawde serce sie kraje. juz
tyle dobrej roboty zostalo zrobionej na Zabkowskiej, nie mozna dalej?

Najniebezpieczniejsza jest korozja stalowych klamer spinających płyty.
Remonty objęłyby, być może, także instalację wodno-kanalizacyjną i zsypy,
które są wylęgarnią wszelkiego robactwa, głównie prusaków i karaluchów. -



j.w. jezeli miasto dolozy ze swej kasy chocby zlotowke (warunek niezbedny do
_do_finansowania unijnego), mieszkancy beda mieli prawo protestowac. to jest
zadanie spoldzielni mieszkaniowej, ktora w kazdym z wymienionych przykladow
istnieje i pobiera sowite pensje za swoje funkcjonowanie. miastu nic do
tego.

Jeśli zniszczenia spowodowane czasem i złym utrzymaniem będą się
pogłębiać, to blokowiska będą nadawać się do rozbiórki - ostrzega Jan
Rutkiewicz, były burmistrz Śródmieścia, szef biura planowania rozwoju



tutaj O.K. jak gmina jest wlascicielem, to prosze bardzo.


  stale lacze - pytanie [?]

Mam pytanie - czy ktos sie orientuje czy na Pradze Polnoc jakas firma
zaklada stale lacza do netu? Poza Neostrada oczywiscie...



Prosze zapoznac sie z nasza oferta, ktora wklejam ponizej. W Pana rejonie
potrzebujemy ok. 30 osob, aby zalozyc siec. Nadmieniam ze taka liczbe osob
potrzebujemy w ramach osiedla a nie jednego bloku. Na centralnym bloku
osiedla montujemy antene dostepowa od ktorej sygnal jest juz dalej
rozprowadzany siecia kablowa. Jezeli bedzie Pan zainteresowany potrzebujemy
informacje o tym jaka spoldzielnia mieszkaniowa zarzadza Pana osiedlem. Po
uzyskaniu zgody spoldzielni i zebraniu chetnych nasi monterzy moga w ciagu
kilku dni okablowac osiedle i dostarczyc sygnal.

=================================================
Naszą podstawową ofertę kierujemy do osób prywatnych pragnących uzyskać
tani, szybki i niezawodny dostęp do Internetu. Zakres usług naszej firmy
obejmuje przede wszystkim tworzenie rozległych sieci LAN i WAN z dostępem do
Internetu za pomocą stałych łączy synchronicznych (jednakowy transfer w obie
strony) w oparciu o nowoczesne technologie.
Nasza oferta jest kompleksowa pod względem instalacji, dostarczenia
niezbędnego sprzętu, konfiguracji, uruchomienia rozwiązań i ich
serwisowania.

Oferujemy dostęp do Internetu z prędkością nawet do 4 Mbit/s. Połączenie za
pomocą modemu (dial-up) jest ograniczone do 56 Kbit/s i jest ponad 70 razy
wolniejsze od rozwiązań przez nas proponowanych.

Escom to połączenie z Internetem niezależne od Twojej linii telefonicznej.

Escom to stały i nielimitowany dostęp do Internetu i innych usług 24 godz.
na dobę.

Escom to bezpłatne, prywatne skrzynki e-mail i niekomercyjne WWW

Escom to sieci LAN z transferem 100 Mbit/s.

Escom to duża prędkość połączenia i niezawodność transmisji. Nasi
specjaliści czuwają nad poprawnym działaniem sieci tak, aby klient był w
pełni usatysfakcjonowany. Zapewniamy stały monitoring naszych sieci i szybki
serwis.

Escom to najwyższa jakość przy niskich kosztach i fachowa pomoc.

Cennik:
abonament miesięczny                                  93 PLN +7% VAT
PROMOCJA!!!
instalacja (jednorazowa opłata)                  299 PLN +7% VAT
(stara cena instalacji 350 PLN + 7% VAT)

Rabaty:
Płacąc z góry za 6 m-cy otrzymujesz 2 tygodnie surfowania gratis !!!
Płacąc z góry za 12 m-cy otrzymujesz 1 miesiąc surfowania gratis !!!

Cena instalacji zawiera*:
-        doprowadzenie sygnału do lokalu
-        aktywacja usługi
-        konfiguracja komputera
-        montaż karty sieciowej
-        krótkie przeszkolenie mające na celu prawidłowe korzystanie z usług

Ceny mogą ulec zmianie o wskaźnik inflacji.

* Komputer musi być wyposażony w kartę sieciową. Jeżeli jej nie posiada
można ją zakupić u nas lub w dowolnym sklepie komputerowym za ok. 45zł.

Ponadto oferujemy:
-        sprzedaż komputerów i podzespołów w cenach giełdowych
-        projektowanie stron i sklepów internetowych
-        utrzymanie domen i kont pocztowych na naszych serwerach

Zwracamy Państwa uwagę, iż w przypadku skorzystania z usług naszej firmy
unikacie Państwo dodatkowych (często ukrytych) opłat takich jak konfiguracja
komputera itp. Podana przez nas cena instalacji zawiera wszystkie koszty
związane z udostępnieniem Państwu łącza internetowego.

Chcąc uzyskać wyczerpujące informacje prosimy o kontakt z Biurem Obsługi
Klienta pod numerem telefonu: 659-77-06 w godz. 10.00 - 18.00
====================================================


  spółdzielnia mieszkaniowa
Spółdzielnie chcą ziemi
Monika Górecka-Czuryłło 16-05-2008, ostatnia aktualizacja 17-05-2008 09:58
link: http://www.zw.com.pl/artykul/250469.html

Dlaczego spółdzielcy nie mogą kupić ziemi pod swoimi blokami? Mieszkańcy winią za to spółdzielnie, te oskarżają władze miasta.

To dla nas szalenie ważne – przekonują spółdzielcy. – Gdybyśmy mogli kupić ziemię, nie musielibyśmy płacić coraz wyższych opłat za użytkowanie wieczyste.

W piątek do wiceprezydenta Andrzeja Jakubiaka przyszli przedstawiciele władz ponad 40 spółdzielni. Domagali się uregulowania stanu prawnego gruntów na osiedlach.

Właśnie brak tych regulacji uniemożliwia realizowanie ubiegłorocznej ustawy, która gwarantowała mieszkańcom spółdzielni uwłaszczenie z bonifikatą przyznaną przez samorząd. W stolicy wynosi ona 60 proc. i dodatkowo po jednym za każdy rok użytkowania wieczystego gruntu. Jak twierdzi Ryszard Strzałkowski, szef Warszawskiego Forum Uwłaszczeniowego, do tej pory w stolicy żaden spółdzielca ziemi na własność nie ma.

– To wina władz spółdzielni – twierdzi – Nie zależy im na oddawaniu gruntów. – Jak pozbędą się własności, to przestaną być potrzebne – twierdzi.

Przedstawiciele spółdzielczych władz protestują. – Ustawa od początku była niewykonalna – twierdzi Halina Troszczyńska z zarządu największej warszawskiej spółdzielni WSM. – Żeby przekazać członkom grunt, musimy mieć go na własność. A my mamy tylko użytkowanie wieczyste.

Jej spółdzielnia wystąpiła do ratusza o przekształcenie terenu na własnościowy. Czeka już pięć lat. Ale jak twierdzą w innych spółdzielniach, WSM jest i tak w nie najgorszej sytuacji.

– My nawet użytkowania wieczystego ziemi pod większością domów nie mamy – skarży się prezes SM Chomiczówka Edward Młynarczyk. – Jej część ziemi należy do Skarbu Państwa, do wielu kawałków są roszczenia byłych właścicieli.

– U nas jest jeszcze ciekawiej – sarkastycznie mówi prezes RSM Praga Andrzej Półrolniczak. – Np. przez osiedle na Tarchominie biegnie wąziutki 10-kilometrowy pas, który nie wiadomo do kogo należy.

Wiceprezydent Jakubiak przyznaje, że stan prawny warszawskich gruntów przyprawia o ból głowy. Nie dość, że mają różnych właścicieli i są obciążone roszczeniami, to jeszcze dodatkowo zostały zabudowane kilkadziesiąt lat temu w sposób dowolny – np. dom stoi w poprzek kilku działek. – I jak to regulować? A spraw tysiące – denerwuje się Jakubiak.Na piątkowym spotkaniu zapewnił, że wyjaśnianie stanu prawnego gruntów, którymi władają spółdzielnie, będzie jednym z trzech priorytetów miasta, obok załatwiania wniosków dekretowych i sprzedaży lokali komunalnych. Spotkania ze spółdzielcami będą co kwartał.

Tymczasem spółdzielcy tam, gdzie mogą, przekształcają na własność, za kilka złotych, mieszkania. – Może przyjdzie czas na grunt. Wtedy będziemy prawdziwymi właścicielami – wzdycha Strzałkowski. W stolicy jest ok. 300 tys. członków spółdzielni mieszkaniowych. W ich budynkach mieszka ponad 60 proc. warszawiaków.
Źródło : Życie Warszawy

  Nieruchomości
Ceny mieszkań znowu wystrzeliły w górę

Marek Wielgo 2007-04-04, ostatnia aktualizacja 2007-04-04 00:23

W marcu wtórny rynek nieruchomości obudził się z zimowego letargu. W efekcie zaczęły rosnąć ceny mieszkań. W Poznaniu, Łodzi i Szczecinie podrożały one w tym roku już o ponad 20 proc.!

Tego można się było jednak spodziewać, bo są to aglomeracje, w których mieszkania są jeszcze stosunkowo tanie. Wkrótce to się jednak może zmienić.

- Poznań będzie w tym roku liderem wzrostów cen nieruchomości - ocenia Marta Kosińska z serwisu z ogłoszeniami o nieruchomościach http://www.szybko.pl. - Jest tu duże pole do podwyżek, bo siła nabywcza poznaniaków należy do najwyższych w kraju.

Według danych CEE Property Group za średnią miesięczną pensję mogą oni kupić 0,66 m kw. mieszkania. Dla porównania mieszkańcy Warszawy - 0,48, Krakowa - 0,36, a Wrocławia - 0,39 m kw.

Mieszkania drożeją, bo chętnych na nie jest więcej niż sprzedających. Gospodarka rozwija się szybko, więc poprawia się sytuacja materialna Polaków, a popyt dodatkowo napędzają tanie kredyty. Firmy deweloperskie i spółdzielnie budują za mało nowych lokali, bo skrzydła podcina im brak planów zagospodarowania przestrzennego, które mówią, co i gdzie można budować. W efekcie o wiele dłużej trwa załatwienie procedur związanych z przygotowaniem inwestycji.

Po ubiegłorocznym szaleństwie cenowym w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu (np. w stolicy mieszkania podrożały o ponad 50 proc.) większość analityków prognozowała wyhamowanie podwyżek. Byli też i tacy, którzy wieszczyli korektę cen. - Przy obecnych zarobkach nie będzie komu kupować tak drogich mieszkań - mówili. I rzeczywiście, styczeń i luty dawał taką nadzieję. Jak podaje serwis Szybko.pl, zmiany cen były niewielkie. Co prawda w Krakowie mieszkania na rynku wtórnym podrożały w styczniu średnio o 7 proc., ale już w następnym miesiącu minimalnie potaniały. Z kolei w stolicy ceny używanych lokali rosły w "ślimaczym" tempie - ok. 1 proc. na miesiąc.

Ale zimą handel nieruchomościami zawsze siadał, więc analitycy nie wykluczali, że zahamowanie cen jest chwilowe. Marzec potwierdził takie przypuszczenie. W efekcie w Krakowie pierwszy kwartał zakończył się blisko 10-proc. skokiem cen, a w Warszawie - ponad 7-proc.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że mowa jest o średnich cenach. - Do ich wzrostu przyczyniają się głównie dzielnice do tej pory najtańsze, gdzie ceny są zdecydowanie niższe od średniej - przyznaje Kosińska. - W Warszawie do wzrostu średniej ceny najbardziej przyczyniły się Tarchomin, Bielany, Praga-Północ, zaś w Krakowie - Bieńczyce, Nowa Huta, Dębniki.

A jak było w innych aglomeracjach? - W ośmiu z 11 analizowanych miast odnotowaliśmy zmiany dwucyfrowe - mówi Kosińska. W Poznaniu i Łodzi ceny mieszkań poszybowały w górę o blisko 23 proc., zaś w Szczecinie - o 22 proc.

Gdzie jest granica wzrostu? Analitycy z CEE Property Group odpowiedzi na to pytanie postanowili poszukać w... Londynie. Co prawda tam za 1 m kw. mieszkania trzeba zapłacić średnio ok. 10 tys. funtów (oczywiście w takich dzielnicach takich jak Kensington i Chelsea czy City of Westminster ceny są dużo wyższe). Nie oznacza to, że w Warszawie ceny mają być takie same. Istotne jest to, że w stolicy Wielkiej Brytanii ustabilizowała się relacja średnich zarobków do ceny m kw. Ten tzw. wskaźnik siły nabywczej wynosi od trzech lat ok. 0,33-0,35.

Według CEE Property Group podobnie miałoby być w Warszawie i pozostałych polskich aglomeracjach. Czyli, że ceny mieszkań będą tam rosły do momentu osiągnięcia pułapu 0,33-0,35 m kw. za przeciętną pensję. Wynika z tego, że mieszkania w Warszawie mogą jeszcze podrożeć o 40 proc. A gdyby przyjąć, że przeciętne zarobki będą tu rosły co roku o 6 proc., a dojście do wskaźnika 0,35 zajmie trzy lata, to w tym czasie ceny mieszkań podskoczyłyby aż o 60 proc. Średnia na koniec 2010 r. sięgałaby zatem ok. 12 tys. zł za m kw.!

- Osiągnięcie w Warszawie cen na tym poziomie wydaje się tym bardziej prawdopodobne, że już pod koniec 2006 r. w niektórych dzielnicach miasta ceny przekraczały 15 tys. zł za m kw. - napisali w opublikowanym niedawno raporcie analitycy CEE Property Group.

Tymczasem wraz ze spadkiem siły nabywczej Polaków maleją także ich wymagania. Coraz częściej decydują się na mieszkania i domy na obrzeżach lub w gorszych dzielnicach. Albo rezygnują z iluś tam metrów kwadratowych. - Choć nadal przeważają chętni na mieszkania dwupokojowe, to daje się zauważyć wzrost zainteresowania kawalerkami - przyznaje Marta Kosińska.



http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/ ... 36716.html

  Nieruchomości
Sprzedający nadal chcą dużo za mieszkania

Piotr Miączyński 2007-08-19, ostatnia aktualizacja 2007-08-19 20:16

Ceny mieszkań na rynku wtórnym nadal rosną. Ale tylko ofertowe, czyli te, których żądają sprzedający - wynika z raportu firmy doradczej Reas

Zdaniem agencji nieruchomości ceny mieszkań tzw. transakcyjne zaczynają powoli spadać. Widać to zwłaszcza w przypadku Warszawy i Łodzi, gdzie zapał kupujących wyraźnie ochłonął. Jeszcze kilka miesięcy temu mieszkania - zwłaszcza kawalerki - znikały z rynku nawet po kilku dniach. Teraz ze względu na wyśrubowane ceny sprzedający mają pewne problemy z upłynnieniem swoich nieruchomości.

Paradoksalnie ceny, jakich żądają, nadal rosną. Tak przynajmniej wynika z analizy firmy doradczej Reas przygotowanej na zlecenie GazetaDom.pl i na podstawie ogłoszeń umieszczonych w tym serwisie. Skąd ta rozbieżność? Jak twierdzą analitycy Reas, cena ofertowa jest "przeciętnym poglądem na temat oczekiwanego przeciętnego poglądu".

Zgodnie z tą teoria mieszkańcy stolicy uznali w lipcu, że ich mieszkania sprzedadzą się średnio za 9333 zł za m kw., czyli mniej więcej za tyle samo co w czerwcu. Większymi optymistami są poznaniacy - średnia żądana przez nich cena to 6081 zł za m kw., co oznacza wzrost o 4 proc., oraz katowiczanie - 4083 m kw., wzrost o 3 proc. We Wrocławiu, w Krakowie i Trójmieście sprzedający uznali, że w lipcu mogą podnieść ceny średnio o 2 proc.

Między miastami istnieją duże dysproporcje cenowe. W stolicy za 4-6 tys. zł za m kw. można z wielkim trudem kupić mieszkanie na Pradze-Północ albo bardzo daleko od centrum, czyli na Targówku, Białołęce czy w Wesołej. Z kolei w Katowicach, Bydgoszczy, Gliwicach czy Częstochowie kupujący mogą przebierać w mieszkaniach za 2-4 tys. zł za m kw. Mieszkania w tych widełkach cenowych stanowią niemal połowę ofert na rynku.

A co będzie dalej z cenami na rynku wtórnym? Obecnie spora część ekspertów zadaje sobie pytanie, jaki wpływ na ceny będzie miało pojawienie się na rynku w ciągu najbliższych miesięcy mieszkań spółdzielczych. Od sierpnia prawie milion osób może wykupić je od swych spółdzielni za kilkaset złotych. Chodzi tutaj przede wszystkim o lokale w blokach z wielkiej płyty.

- Nie przeceniałbym wpływu mieszkań spółdzielczych na sytuacje na rynku. Zwłaszcza że ze względu na ograniczone moce przerobowe notariuszy lokale w dużych miastach będą pojawiać się w sprzedaży stopniowo - podkreśla prezes Reas Kazimierz Kirejczyk.

Ekspert zwraca też uwagę, że potencjalne decyzje o sprzedaży mieszkań mogą być podejmowane długo, jeśli w ogóle. - Mówimy tutaj o osobach, które nie dysponują raczej wolną gotówką. Inaczej swoje mieszkania wykupiłyby wcześniej. Trudniej może być im zamienić mieszkanie na większe czy lepsze - twierdzi Kirejczyk.

Zdaniem eksperta mieszkania spółdzielcze są jednak jednym z wielu elementów, który może doprowadzić do pewnego schłodzenia koniunktury na rynku nieruchomości, zwłaszcza tych najtańszych. Pozostałe to przede wszystkim spodziewany wzrost stóp procentowych - zarówno dla złotych, jak i franków, odpływ kapitału spekulacyjnego, który przez ubiegłe lata mocno w nieruchomości inwestował, a także wypływ na rynek mieszkań kupionych w celach spekulacyjnych w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat.

Źródło: Gazeta Wyborcza


  Nieruchomości
Czynsze w lokalach komunalnych ostro w górę

Małgorzata Zubik 2007-11-16, ostatnia aktualizacja 2007-11-16 14:12

Nawet 6,6 zł za metr kwadratowy zapłacą w przyszłym roku lokatorzy mieszkań komunalnych. Stawka będzie zależna od strefy, a najubożsi dostaną zniżki - ogłosił w czwartek warszawski ratusz

Tak rewolucyjnych zmian w Warszawie jeszcze nie było. Dotkną ok. 400 tys. osób, które zajmują 100 tys. mieszkań komunalnych. - Możemy w imię świętego spokoju zostawić wszystko tak jak jest, ale w końcu nasze kamienice się rozpadną. Możemy też podjąć trudną decyzję o podwyżkach, których oczywiście nikt nie lubi - mówił wczoraj wiceprezydent miasta Andrzej Jakubiak.

Warszawa najtańsza

Urzędnicy wyliczyli, że średni czynsz w Warszawie to dziś 2 zł za m kw. Rocznie daje to ok. 100 mln zł. A na bieżące utrzymanie i podstawowe remonty budynków komunalnych potrzeba przynajmniej dwa razy więcej. Ostatnia podwyżka w dawnej gminie Centrum (Śródmieście, Praga, Wola, Ochota, Żoliborz, Mokotów), gdzie jest najwięcej mieszkań komunalnych, była osiem lat temu. - A wszystko drożeje - argumentuje prezydent Jakubiak. - Poza tym dziś w lokalach komunalnych, które stanowią 14 proc. wszystkich mieszkań w stolicy, są też ludzie całkiem zamożni. Trudno, by podatnicy ich dotowali.

Propozycja ratusza jest taka: podstawowa stawka w całej Warszawie - 6 zł za m kw. Dodatkowo we wszystkich 18 dzielnicach radni będą mogli wyznaczyć strefy: centralną (z czynszem 6,6 zł), miejską (6 zł) i peryferyjną (5,4 zł). Raz do roku stawkę bazową prezydent miasta będzie obowiązkowo podnosić o wskaźnik inflacji, ale nie więcej niż o 10 proc.

Kto się obroni przed podwyżką

Ratusz chce utrzymać stosowane dotąd zniżki w czynszu za różne braki techniczne. Ujednolica jednak stawki. I tak np. za brak wody i kanalizacji można odliczyć 20 proc., brak centralnego ogrzewania to kolejne 15 proc., brak kuchni - 5 proc. Obniżka "techniczna" nie może przekroczyć 50 proc.

Zupełną nowością jest obniżanie czynszu dla biednych. Dotąd miasta bały się korzystać z takiego mechanizmu, choć pozwalają na to przepisy. Kilka tygodni temu odważyli się radni Krakowa (równocześnie podnosząc czynsz do 7,59 zł za m kw.).

Teraz chce spróbować Warszawa. - Wiemy, że nie wszystkich stać na trzykrotną podwyżkę. Dlatego proponujemy takie rozwiązanie - tłumaczy wiceprezydent Jakubiak.

Najbiedniejsi będą mogli dostać 50-, 30- albo 20-procentową obniżkę. Muszą jednak udokumentować swoje dochody w administracji. Np. połowę stawki zapłaci rodzina, w której dochód na osobę nie przekroczy 468 zł. Tę obniżkę można będzie łączyć z obniżką za stan techniczny lokalu.

Miasto buduje i ustawia kontenery

Dla notorycznych dłużników i osób nieprzystosowanych miasto ustawi kontenery. Do 2012 r. zamieszka w nich ok. 400 osób po eksmisjach (sądy orzekły je w 837 przypadkach). Marek Goluch, wicedyrektor miejskiego biura polityki lokalowej, zastrzega: - Nie będzie getta, kontenery będą rozproszone, a ich mieszkańców obejmiemy opieką organizacji pozarządowych albo ośrodków pomocy społecznej.

Ratusz chce też budować nowe mieszkania komunalne: do 2012 r. ma ich powstać 2,5 tys., głównie w dzielnicach peryferyjnych. Co roku budżet miasta zarezerwuje na to 100-130 mln zł. Ratusz chce też przekazywać działki towarzystwom budownictwa społecznego. Dzięki temu powstanie ok. 300 mieszkań dla warszawiaków zbyt bogatych na lokal komunalny i za biednych na własne M. Miasto chciałoby też pozyskiwać nowe mieszkania dla potrzebujących, wynajmując je np. od spółdzielni mieszkaniowych.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna

  Komunikacja na Tarchominie i Nowodworach


Zmiany tras autobusów poczekają na metro
Jarosław Osowski2008-06-12, ostatnia aktualizacja 2008-06-12 22:59

Nie w czerwcu, ale dopiero po wakacjach zmienią się trasy większości autobusów na Tarchominie. ZTM czeka na otwarcie ostatnich stacji metra, by za jednym zamachem dostosować do niego komunikację także na Bielanach, Ursynowie i na Woli

Od początku wakacji, czyli 23 czerwca, dojdzie tylko do przeprowadzki siedmiu linii na gotową już nową pętlę przy stacji metra Marymont. Teraz 110, 409 i 701 z Wólki Węglowej, Ł z Łomianek oraz 508, 511 i E-4 z Tarchomina zawracają na pl. Wilsona, gdzie tworzą się autobusowe korki. Ta ostatnia nie będzie zawieszona na lato. Zarząd Transportu Miejskiego wycofa z Tarchomina tylko linię 101, skracając jej trasę do pl. Hallera na Pradze.

Osiedle kontra osiedle

Resztę zmian w tej części Warszawy zapowiedzianych w maju urzędnicy przełożyli na wrzesień lub październik, gdy zostaną otwarte trzy ostatnie stacje metra: Stare Bielany, Wawrzyszew i Młociny. - Chodzi m.in. o to, żeby przeprowadzić wspólną kampanię informacyjną - powiedział Artur Zając z ZTM białołęckimi radnymi z komisji infrastruktury.

Na jej posiedzenie przyszła spora grupa mieszkańców wschodniej części Tarchomina zaniepokojonych zapowiedzią zmiany trasy linii 144 do Dworca Wschodniego. Miałaby ona zastąpić 101 na ul. Świderskiej i Porajów w innej części dzielnicy. - Stracimy jedyne połączenie z Pragą, a tu przybywa coraz więcej osiedli - obawia się Ireneusz Jaskulski z ul. Milenijnej.

Przedstawiciel ZTM odpowiadał, że przez Ćmielowską i Milenijną co sześć minut pojadą autobusy 516, z których można się przesiąść na Modlińskiej lub pętli na Żeraniu. - To miejsce jest nieprzystosowane dla osób na wózkach i matek z małymi dziećmi. Trzeba kilka razy chodzić po schodach - protestowała Wanda Jasiuk, która przyszła do urzędu dzielnicy z niepełnosprawną córką.

Mieszkańcy zebrali ok. 250 podpisów przeciw zmianie trasy linii 144. Artur Zając nie wykluczył, że ZTM pójdzie im na rękę: puści przez ich ulice 516 (ale rzadziej niż co sześć minut), a 144 skieruje od Milenijnej trasą 101 przez Świderską i Porajów. - To się zrobi linia krajoznawcza - narzekali mieszkańcy.

Takich protestów na Tarchominie jest więcej. Część pasażerów prosi, by do Nowodworów wydłużyć linię 404 z Ochoty albo skierować linię 126. Radny Wojciech Tumasz zauważył, że autobusy przeniesione z pl. Wilsona do stacji metra Marymont po południu utkną w korku na Trasie AK. - Przydałoby się tam wytyczyć buspas - uważa.

- ZTM wielokrotnie o to występował, ale Zarząd Dróg Miejskich nam odmawia - odparł Artur Zając. Na pocieszenie dodał, że przeprowadzono pomiary, z których wynika, że czas powrotu z Żoliborza na Tarchomin po zmianie pętli autobusów "jest porównywalny". - W interesie mieszkańców Tarchomina jest wsiadać do metra na wcześniejszej stacji. Po wakacjach będą się nim zabierać całe Bielany - dodał.

Rewolucja w kilku dzielnicach

Urzędnicy przygotowują już nowe trasy autobusów w tej dzielnicy. Jest kilka wersji zmian. Według naszych informacji prawdopodobnie tak jak dotychczas będzie kursować linia 116 z Chomiczówki. Z tego osiedla ZTM chce skierować nową linię do stacji Młociny. Raczej nie będą jej towarzyszyć mikrobusy z ul. Księżycowej - okazało się, że nie życzy ich tam sobie część spółdzielni mieszkaniowych. Dla mieszkańców Chomiczówki jazda na Młociny oznaczałaby nadkładanie drogi. - Ale koło ostatniej stacji metra powstaje duża pętla autobusowa [od jesieni mają tam dojeżdżać także podmiejskie 708 i 726 z Truskawia i Izabelina] - usłyszeliśmy w ZTM, który chętnie zlikwidowałby za to linię 520 z Chomiczówki (dubluje metro, jeździ nią coraz mniej pasażerów). Boi się jednak protestów. - Dlatego pewnie zostanie tak, jak jest, ale z bardzo niską częstotliwością. Zmiany czekają za to linie 103 i 121, które razem z 520 wyruszają z pl. Wilsona - dowiadujemy się.

Jest też pomysł, żeby podzielić długą linię 122 na dwie: z Mokotowa do Śródmieścia i z Bemowa na Żoliborz. Pewne wydaje się wycofanie z Bielan i Żoliborza linii 195 (dubluje metro przez siedem stacji), która z Ursynowa dotrze do Śródmieścia, a stąd być może do innej dzielnicy, np. na Wolę. Od pl. Wilsona do Traktu Królewskiego 195 zastąpi przyspieszona 503 wycofana z Jagiellońskiej i mostu Gdańskiego. Przy okazji ZTM chce też dokończyć przerwaną w zeszłym roku reformę tras na Ursynowie. Szczegółów jednak na razie nie podaje.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna


  Mieszkania - rynek wtórny


Ceny mieszkań znowu wystrzeliły w górę

W marcu wtórny rynek nieruchomości obudził się z zimowego letargu. W efekcie zaczęły rosnąć ceny mieszkań. W Poznaniu, Łodzi i Szczecinie podrożały one w tym roku już o ponad 20 proc.!

Tego można się było jednak spodziewać, bo są to aglomeracje, w których mieszkania są jeszcze stosunkowo tanie. Wkrótce to się jednak może zmienić.

- Poznań będzie w tym roku liderem wzrostów cen nieruchomości - ocenia Marta Kosińska z serwisu z ogłoszeniami o nieruchomościach www.szybko.pl. - Jest tu duże pole do podwyżek, bo siła nabywcza poznaniaków należy do najwyższych w kraju.

Według danych CEE Property Group za średnią miesięczną pensję mogą oni kupić 0,66 m kw. mieszkania. Dla porównania mieszkańcy Warszawy - 0,48, Krakowa - 0,36, a Wrocławia - 0,39 m kw.

Mieszkania drożeją, bo chętnych na nie jest więcej niż sprzedających. Gospodarka rozwija się szybko, więc poprawia się sytuacja materialna Polaków, a popyt dodatkowo napędzają tanie kredyty. Firmy deweloperskie i spółdzielnie budują za mało nowych lokali, bo skrzydła podcina im brak planów zagospodarowania przestrzennego, które mówią, co i gdzie można budować. W efekcie o wiele dłużej trwa załatwienie procedur związanych z przygotowaniem inwestycji.

Po ubiegłorocznym szaleństwie cenowym w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu (np. w stolicy mieszkania podrożały o ponad 50 proc.) większość analityków prognozowała wyhamowanie podwyżek. Byli też i tacy, którzy wieszczyli korektę cen. - Przy obecnych zarobkach nie będzie komu kupować tak drogich mieszkań - mówili. I rzeczywiście, styczeń i luty dawał taką nadzieję. Jak podaje serwis Szybko.pl, zmiany cen były niewielkie. Co prawda w Krakowie mieszkania na rynku wtórnym podrożały w styczniu średnio o 7 proc., ale już w następnym miesiącu minimalnie potaniały. Z kolei w stolicy ceny używanych lokali rosły w "ślimaczym" tempie - ok. 1 proc. na miesiąc.

Ale zimą handel nieruchomościami zawsze siadał, więc analitycy nie wykluczali, że zahamowanie cen jest chwilowe. Marzec potwierdził takie przypuszczenie. W efekcie w Krakowie pierwszy kwartał zakończył się blisko 10-proc. skokiem cen, a w Warszawie - ponad 7-proc.

Trzeba jednak pamiętać o tym, że mowa jest o średnich cenach. - Do ich wzrostu przyczyniają się głównie dzielnice do tej pory najtańsze, gdzie ceny są zdecydowanie niższe od średniej - przyznaje Kosińska. - W Warszawie do wzrostu średniej ceny najbardziej przyczyniły się Tarchomin, Bielany, Praga-Północ, zaś w Krakowie - Bieńczyce, Nowa Huta, Dębniki.

A jak było w innych aglomeracjach? - W ośmiu z 11 analizowanych miast odnotowaliśmy zmiany dwucyfrowe - mówi Kosińska. W Poznaniu i Łodzi ceny mieszkań poszybowały w górę o blisko 23 proc., zaś w Szczecinie - o 22 proc.

Gdzie jest granica wzrostu? Analitycy z CEE Property Group odpowiedzi na to pytanie postanowili poszukać w... Londynie. Co prawda tam za 1 m kw. mieszkania trzeba zapłacić średnio ok. 10 tys. funtów (oczywiście w takich dzielnicach takich jak Kensington i Chelsea czy City of Westminster ceny są dużo wyższe). Nie oznacza to, że w Warszawie ceny mają być takie same. Istotne jest to, że w stolicy Wielkiej Brytanii ustabilizowała się relacja średnich zarobków do ceny m kw. Ten tzw. wskaźnik siły nabywczej wynosi od trzech lat ok. 0,33-0,35.

Według CEE Property Group podobnie miałoby być w Warszawie i pozostałych polskich aglomeracjach. Czyli, że ceny mieszkań będą tam rosły do momentu osiągnięcia pułapu 0,33-0,35 m kw. za przeciętną pensję. Wynika z tego, że mieszkania w Warszawie mogą jeszcze podrożeć o 40 proc. A gdyby przyjąć, że przeciętne zarobki będą tu rosły co roku o 6 proc., a dojście do wskaźnika 0,35 zajmie trzy lata, to w tym czasie ceny mieszkań podskoczyłyby aż o 60 proc. Średnia na koniec 2010 r. sięgałaby zatem ok. 12 tys. zł za m kw.!

- Osiągnięcie w Warszawie cen na tym poziomie wydaje się tym bardziej prawdopodobne, że już pod koniec 2006 r. w niektórych dzielnicach miasta ceny przekraczały 15 tys. zł za m kw. - napisali w opublikowanym niedawno raporcie analitycy CEE Property Group.

Tymczasem wraz ze spadkiem siły nabywczej Polaków maleją także ich wymagania. Coraz częściej decydują się na mieszkania i domy na obrzeżach lub w gorszych dzielnicach. Albo rezygnują z iluś tam metrów kwadratowych. - Choć nadal przeważają chętni na mieszkania dwupokojowe, to daje się zauważyć wzrost zainteresowania kawalerkami - przyznaje Marta Kosińska.

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,4036716.html

No i widać że ruch w mieszkaniach nie tylko nowych, ale i na rynku wtórynm nadal jest.

  Laur Knurowa 2009
Pytanie bez podtekstów: kim są ci państwo? (oprócz p.Litwina; znam)



Bez podtekstów, tez nie kojarzę.

Edit: na www.miastoknurow.pl znalazłem coś takiego:

Stanisław Bogumił

Członek PCK oraz honorowy dawca krwi od lat 60-tych. Od tamtego czasu oddał już 42 litry pełnej krwi. W 1990 roku założył Klub Krwiodawców przy PCK w Knurowie i do dnia dzisiejszego pełni w nim funkcję Prezesa. Jest również organizatorem różnych wyjazdów krwiodawców, takich jak rajdy czy pielgrzymki, a także współorganizuje zbiórki i festyny czerwonokrzyskie. Obecnie jest przedstawicielem Knurowa w Okręgowej Radzie Reprezentantów PCK w Katowicach. Za swoje osiągnięcia otrzymał odznaczenia: Zasłużony Honorowy Dawca Krwi I, II i III stopnia, Odznaki Honorowe PCK II, III i IV stopnia oraz najwyższe wyróżnienie PCK, "Kryształowe Serce" Pan Stanisław Bogumił jest odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi i Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Krzysztof Gołuch

Zastępca dyrektora Caritas Archidiecezji Katowickiej w Ośrodku M.B. Uzdrowienie Chorych w Knurowie. Obcując na co dzień z ludźmi niepełnosprawnymi , problemami i barierami, którym podlegają, uwiecznia ich życie, radości i smutki za pomocą aparatu fotograficznego. Jest stypendystą Marszałka Województwa Śląskiego w dziedzinie kultury dla osób zajmujących się twórczością artystyczną, upowszechnianiem i ochroną dóbr kultury Województwa Śląskiego na realizację projektu ,,Kontynuacja autorskiego projektu fotograficznego – Przełamując stereotypy- realizowanego na terenie aglomeracji śląskiej i Polski”. Jego prace wielokrotnie były nagradzane i doceniane w konkursach krajowych i międzynarodowych. Zdobył m.in. I nagrodę w konkursie organizowanym przez Komisję Europejską "Breaking Stereotypes", II nagrodę w konkursie organizowanym przez Światową Organizację Zdrowia "Images of Health and Disability 2005".

Bogdan Litwin

Prezes Lokatorsko-Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej w Knurowie. Od 26 lat sprawuje funkcję Prezesa Zarządu LWSM. Przyczynił się do rozwoju Spółdzielni, poprawy warunków mieszkaniowych i powiększania jej zasobów. Sprawnie przeprowadził termomodernizację budynków spółdzielczych wraz z usunięciem azbestu. Pan Bogdan Litwin jest inicjatorem wielu ciekawych przedsięwzięć kulturalnych i sportowych w naszym mieście. Od trzech kadencji angażuje się również w rozwój samorządności i pełni funkcję radnego powiatu gliwickiego. Za całokształt swojej pracy zawodowej jak i społecznej odznaczony został wieloma medalami, w tym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Piotr Stachurski

Inżynier architekt - absolwent Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej, od 1995 roku posiada stopień naukowy doktora. Od początku swojej kariery zawodowej związany z Politechniką Śląską jako nauczyciel akademicki na wydziale Architektury. Oprócz działalności naukowej poświęca się pracy z młodzieżą akademicką w popularyzacji wiedzy na temat historii architektury. Jako wybitny architekt współpracuje z władzami samorządowymi udzielając cennych wskazówek przy poszukiwaniu rozwiązań urbanistycznych. Swoje nowatorskie projekty dotyczące terenów przykopalnianych na przykładzie Knurowa, prezentuje podczas licznych międzynarodowych konferencji i sympozjów. Współpracuje z uczelniami wyższymi w Pradze, Charkowie, Brnie, Bratysławie i Florencji. Oprócz działalności naukowej i popularyzatorskiej aktywny działacz, współtwórca NZS-u oraz KO "Solidarność" Gliwice- Zabrze. Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi RP oraz Srebrnym Medalem Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność". Od dwóch lat stara się ocalić od wyburzenia pochodzącą z początku XX wieku zabudowę mieszkaniową przy ul. Dworcowej w Knurowie. Pełnomocnik w negocjacjach pomiędzy Katowickim Oddziałem GDDKiA, a Zarządem Głównym Związku Polskich Artystów Plastyków, zainteresowanych adaptacją obiektu na centrum kultury.

Mim dnia Sro Kwi 22, 2009 8:24 pm, w całości zmieniany 1 raz

  POKOLENIE "NIC" - 20-30 LATKOWIE
Pokolenie 20-30 lataków to dzieci mojego pokolenia, wydrukowałam powyższe wpisy i pokazałam je przyjaciołom moim równolatkom (49 l) bo mamy dzieci w wieku od 26 lat do 17 lat.
Nie dopuszczając „młodzieży” do dyskusji „staruchy” rozpoczęły dyskusję o nas samych, jacy my jesteśmy i jakie pokolenie wychowalimy czy nasze dzieci to pokolenie NIC.

Nasi rodzice pokolenie „Kolumbów” ukształtowane przez doświadczenia wojny, wychowywali nas trochę w dwoistym świecie - z jednej strony budując socjalizm a z drugiej nie godząc się na istniejąca rzeczywistość. Uczyli nas uczciwości, pracowitości, i nakłaniali do zdobywania wykształcenia, a drugiej strony sami tworzyli świat „załatwiania” mieszkań, samochodów i różnych towarów
Moje pokolenie dostawało od rodziców to, czego oni sami nie mieli w dzieciństwie, oczywiście na miarę możliwości tamtych czasów, choć było siermiężnie, ale wszyscy mniej więcej żyli jednakowo. Mieli jednakowe M w bloku, takie same meblościanki, jeździli, co roku na wczasy, nas wysyłali na kolonie i po. 40- stce dostawali talon na pierwszego „malucha”.

Moje pokolenie, kiedy osiągnęło wiek „młodzieńczy” ( początek lat 70- szkoła średnia) słuchało Radia Luksemburg ( lista przebój piosenek ze świata), marzyło o posiadaniu dżinsów z Pewex-su ( taki sklep za dolary), marzyło o posiadaniu luksusowych ciuchów z Mody Polskiej i pragnęło odrobiny luksusu zastępując go zbieranymi pudełkami po zagranicznych papierosach, puszkach po coca-coli i zagranicznych widokówkach.

W połowie lat 70 na uczelni prowadziliśmy ze sobą niekończące się dyskusje o tym, że „socjalizm jest zły a kapitalizm dobry” i z zazdrością patrzyliśmy na świat na zachodzie, chcąc żyć jak tam.
Zaczął się rok 80 powstała Solidarność i nadzieja, że będzie lepiej mieliśmy po 20+ lat. Po wprowadzeniu stanu wojennego wszyscy chcieliśmy wyjechać na zachód, choć nie wszyscy byli tymi „szczęśliwcami”, którzy dostawali paszporty. Zabraliśmy się do budowania własnych domów cegła po cegle, bo w kolejce do spółdzielni mieszkaniowej czekało jeszcze pokolenie 30+.

Od 90 roku większość z nas porzuciła państwowe posady i zaczynaliśmy budować własne firmy, od zera nie mając kapitału, robiąc przy tym masę błędów ucząc się kapitalizmu, co też czasami kończyło się klapą i bankructwem.
Nasi przyjaciele którzy wyjechali na zachód w latach 80 w większości wrócili po 90 roku mając trochę uciułanej gotówki aby ją zainwestować w Polsce.

A dzieci nam rosły, kupowaliśmy im klocki Lego ( to nasze niespełnione marzenia z dzieciństwa), kupowaliśmy dzieciakom markowe dżinsy i adidasów ( to takie nasze odreagowanie za ten Pewex), nasze dzieci poszły do prywatnych szkół, studiują ( za granicą też).

Czy „nasze dzieciaki” to pokolenie stracone? Myślę, że absolutnie nie. To mądrzy młodzi ludzie, którzy dużo lepiej radzą sobie z otaczająca nas rzeczywistością. Każde pokolenie jest inne. Mojemu pokoleniu przyszło przejść rewolucję mentalną,żyjąc w dwóch różnych światach w komunie i w demokracji.
To prawda, że nie wszyscy sobie z tym poradzili, ale nasze dzieci na pewno dużo lepiej sobie radzą w życiu .
To prawda również że moje pokolenie po studiach nie musiało się martwić o pracę a dziś młodzież mimo że często nie poprzestaje na jednym fakultecie nie ma pracy. Dorosłe życie jest dla nich surowsze ale to czyni, że są o wiele mądrzejsi od nas.
Młodzi ludzie nie są takimi idealistami jak my , to pokolenie pragmatyków.

Obserwując mojego syna w tym roku na festiwalu wikingów na Wolinie który dzięki swoim zainteresowaniom ma przyjaciół w całej europie i równie swobodnie rozmawiał po angielsku z Rosjanami, Niemcami, Norwegami itd. nie miał żadnych uprzedzeń narodowościowych wszyscy byli „braćmi grodu Wikingów”
Moja mama 20 lat po wojnie słysząc na ulicy język niemiecki dostawała dreszczy , moje pokolenie jeszcze do niedawna kpiło z Rosjan . Mój syn powiada że po studiach wyjedzie do Norwegii aby napisać doktorat o swoich ukochanych wikingach a potem na stałe zamieszka w Pradze.
Czy o tym pokoleniu można powiedzieć NIC

  Wysokie czynsze!!!
Nick Lukas,
przeczytałem jeszcze raz wszystkie Pana posty, więc wyjaśniam.

1. Pomieszczenia gospodarcze.
Pomieszczenia gospodarcza są traktowane jako pomieszczenia przynależne do lokalu mieszkalnego i są z nim ściśle związane. To znaczy, że nie można sprzedać mieszkania bez pomieszczenia gospodarczego.
Pomieszczenia gospodarcze powiększają powierzchnię użytkową lokalu mieszkalnego i zgodnie z regulaminem wewnętrznym gospodarki zasobami i ustalania opłat w SBM WARDOM podlegają identycznym zasadom naliczania opłat jak mieszkania. Zarząd Spóldzielni może zmniejszyć opłaty za tego typu pomieszczenia max. o 50% (ale nie musi).

Natomiast miejsca postojowe w garażu (już poprzez ekspetatywę) będą miały odrębne akty własności i stanowią oddzielne lokale w rozumieniu ustawy o własności lokali. Oddzielnie więc ustala sie dla nich opłaty.

2. Opłata eksploatacyjna zawsze w zł/m2.
RSM PRAGA (notabene znam osobiście GŁ.Ksiegową) nie dzieli kosztów eksploatacji według ilości lokali. Po prostu nie może tego robić, aby być w zgodzie z ustawodawstwem regulującym tego typu kwestie.
Jedyny składnik kosztów dzielony w/g liczby lokali to koszty konserwacji domofonów oraz ANTENA i nic więcej. POWTARZAM NIC WIĘCEJ.
Posiadacze dużych mieszkań z dużą liczbą osób płacą więc najwyższe opłaty miesięczne z tytułu eksploatacji.

3. Koszty wspólne dla całej spóldzielni zawsze w zł/m2.
Oprócz kosztów indywidualnych dla każdego budynku (o których pisałem wyżej) zależnych m.in od wieku i stanu technicznego itd. itp. istnieją pozycje wspólne dla wszystkich 64+2 budynków administrowanych przez SBM WARDOM. Są one rozkładane na całość zasobów mieszkaniowych w/g powierzchni mieszkań.
I tak są to:
- wynagrodzenia pracowników administracji,
- koszty ogólne zarządzania, (lub zarządu przez małe "z" rozumiane jako czasownik)
- koszty utrzymania stałej ekipy konserwatorów (hydraulicy, ślusarze, elektrycy),
- koszty utrzymania biura.
Czym wieksza ilość administrowanych zasobów mieszkaniowych tym mniejsze obciążenie indywidualne na m2 pow. użytkowej lokalu.

4. ASTER telewizja kablowa.
Nowo oddawane do użytkowania lokale mieszkalne mają okablowanie wykonane przez firmę ASTER, która już na starcie dostarcza swój pakiet podstawowy z 12 programami o mylącej nazwie ANTENA (patrz witryna internetowa dostawcy sygnału). Za tego typu usługę płacicie Państwo za pośrednictwem Spóldzielni stawkę ostatnio ok. 10,00 zł/lokal.
Każdy kto podpisze indywidualną umowę rozszerzającą zakres usług albo zmieniającą operatora powinien powiadomić administrację SBM WARDOM o tym fakcie. Wtedy w/w opłata będzie automatycznie zdjęta. Prosimy o dostarczanie kopii nowych umów aby uwiarygodnic pisemne oświadczenia o zaistniałym fakcie.
Spóldzielnia ma podpisane umowy zezwalające na konkurencję w tym obszarze działania w jej budynkach z firmami ASTER,UPC i MULTI-MEDIA. Można więc wybrać najlepszą.

Niezaleznie od powyższego, zapraszam na indywidualne spotkanie ze mną jak będzie Pan przebywał na ul. Kochanowskiego 49 lub proponuję rozmowę z Panem Dariuszem Bassa Kierownikiem Administracji II, rezydującym na stałe na ul. Myśliborskiej 98e (nad bankiem spóldzielczym).

pozdrawiam
Jacek Zarychta
SBM WARDOM

  JAK CHRONIĆ PTAKI NA OSIEDLACH????
Witam,

Z autopsji wiem, że współpraca ze spółdzielniami mieszkaniowymi układa się raczej trudno. Od ponad 2 lat zajmuję się z ramienia warszawskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami wszelkimi aspektami zwi?zanymi z "koabitacj?" ptaków gniazduj?cych w budynkach a administracjami osiedli.

Pozwolę sobie podzielić się moimi dowiadczeniami z zakresu współpracy z warszawskimi spółdzielniami mieszkaniowymi.

Zacznę od tego, że niszczenie lęgów ptaków w trakcie prowadzenia prac w konstrukcjach budynków jest zjawiskiem powszechnym. Jak pokazuje praktyka, spółdzielnie mieszkaniowe nagminnie nie przestrzegaj? obowi?zuj?cych przepisów, dotycz?cych praw zwierz?t i ochrony przyrody przy okazji termomodernizacji b?dĄ remontów budynków, zamykaj?c dziesi?tki, a w skali Warszawy tysi?ce ptaków w stropodachach bloków i skazuj?c je na powoln? mierć głodow?. Odrębny, wielki problem stanowi również str?canie gniazd jaskółek.

Tak jak napisał amikosik, w zeszłym roku udało się nawi?zać współpracę z jedn? z warszawskich spółdzielni. Oczywicie, współpraca ta zawi?zała się po interwencji jak? prowadziłam na jednym z osiedli, należ?cym do tejże spółdzielni, a konkretnie po nagłonieniu sprawy przez Gazetę Wyborcz?. Tak naprawdę kluczow? rolę w osi?gnięciu kompromisu odegrał dr Wiesław Nowicki, z którym wspólnie wzięlimy udział w spotkaniu z min. zarz?dem spółdzielni. Również dr Nowicki opracował dla spółdzielni Praga program tworzenia miejsc lęgowych. Czy sprawdzi się deklaracja RSM Praga co do pozostawiania otwartych otworów wentylacyjnych stropodachów (przekroje maj? zapewniać dostęp małym ptakom takim jak np. jerzyki) przekonamy się już wkrótce, ponieważ niedługo rozpocznie termomodernizacja kilkunastu budynków.
Trzeba jednak przyznać, że prezes spółdzielni stan?ł na wysokoci zadania, organizuj?c spotkanie maj?ce na celu wypracowanie rozwi?zania problemu niszczenia lęgów ptaków w trakcie remontów. Jest to zdecydowanie ewenement w skali Warszawy.

Drugi buduj?cy przykład to Spółdzielnia "Chomiczówka", która zadeklarowała chęć rozwieszenia budek lęgowych na swoim terenie. Spółdzielnia otrzymała już ofertę od pana Adama Tarłowskiego i najprawdopodobniej cała akcja zakończy się sukcesem. Co ciekawe, WSBM "Chomiczówka" skontaktowała się ze mn? po otrzymaniu pisma, wysłanego przeze mnie w ramach akcji informacyjnej maj?cej na celu zobligowanie spółdzielni do respektowania przepisów dotycz?cych ochrony przyrody zarówno na etapie planowania jak i realizacji inwestycji (pisma zostały wysłane do ponad 380 spółdzielni).

Tak więc współpraca ze spółdzielniami może zakończyć się sukcesem. Szkoda tylko, że buduj?cych przykładów jest wci?ż tak niewiele.

Poniżej przedstawiam wyci?g z obowi?zuj?cych przepisów, maj?cych zastosowanie w przypadkach, gdzie w wyniku np. prowadzonych prac dociepleniowych czy też indywidualnych "działań" lokatorów zagrożone s? gniazduj?ce w budynkach ptaki, oraz krótkie podsumowanie.

Podstawę prawn? do interwencji stanowi?:

  Trasa Tysiąclecia
http://www.polskatimes.pl/warszawa/stro ... ,id,t.html

Praga-Północ też mówi "nie" trasie
2009-06-25 14:16:41, aktualizacja: 2009-06-25 14:16:41

Projektowana na prawym brzegu Wisły ul. Tysiąclecia nie ma szczęścia. Protestują wszyscy jak Praga długa i szeroka: radni, organizacje społeczne i mieszkańcy. Najpierw kontrowersje budziły fragmenty na Pradze-Południe, a wczoraj nogą tupnęła Północ.
Wątpliwości radnych budzą: szerokość ulicy, brak tramwaju i zjazdów. - Ten projekt to wymysł chorego umysłu - krzyczał wczoraj radny Sebastian Kędzierski (PiS). - Nie będę bronił tego pomysłu, bo jest to po prostu pomysł zły - dopowiadał radny Ireneusz Tondera (SLD). We wczorajszym głosowaniu rada sprzeciwia się budowie ulicy w kształcie zaproponowanym przez projektanta. Wyjątkowo jednogłośnie.

Wyciągnięta z lamusa ul. Tysiąclecia ma się ciągnąć od ronda Żaba przez ul. Szwedzką, dalej tunelem pod Dworcem Wschodnim i przez Kamionek do ul. Grochowskiej przy skrzyżowaniu z ul. Międzynarodową. W tym kształcie widział ją już 70 lat temu prezydent Starzyński. Teraz dla miasta za 8,3 mln zł zaprojektował ją Transprojekt Gdański.

Firma miała też przygotować dokumentację projektową i dostarczyć niezbędne pozwolenia, tak by pierwsze przetargi rozpoczęły się w przyszłym roku. Projekt budzi jednak tyle kontrowersji, że nie wiadomo, czy uda się zakończyć budowę jak planowano do 2012 roku. Nie wiadomo nawet, czy trasa w ogóle powstanie. Dwa miesiące temu organizacje społeczne i rada osiedla Kamionek oprotestowały sporny kawałek na Pradze-Południe. Nie zgadzali się na to, by ulica przechodziła przez błonia parku Skaryszewskiego. Zebrali wtedy kilka tysięcy podpisów. Spółdzielnia RWE Północ sprzeciwiająca się budowie północnopraskiego odcinka ma ich już 1,5 tys.

- Żeby ulica biegła zaplanowaną trasą, trzeba wyburzyć co najmniej 19 budynków i parę zabytków. Pojawia się wtedy problem mieszkań dla kilkuset rodzin, a tych już teraz brakuje - opowiada radny dzielnicy Paweł Lisiecki. Jego zdaniem (i większości radnych) ul. Tysiąclecia nie rozwiąże komunikacyjnych problemów dzielnicy, a jeszcze je pogłębi.

Nowe połączenie komunikacyjne miało odciążyć wiecznie zapchane ulice Targową i 11 Listopada, połączyć obie Pragi kiedyś sztucznie podzielone torami kolejowymi. Miało wreszcie służyć mieszkańcom Szmulek i Michałowa, bo ci codziennie rano stoją w ogromnych korkach. Zdaniem radnych, kiedy trasa powstanie, podzieli samą Pragę-Północ na połówki, przyczyni się do niszczenia zabytków i wprowadzi tam ruch tranzytowy wielkich i ciężkich samochodów.

Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych, inwestor wykonawczy, sprzeciwem mieszkańców i radnych się nie przejmuje. Twierdzi: Był czas na konsultacje społeczne, był czas na zmiany, wtedy trzeba było protestować. ZMiD przygotował już raport środowiskowy. W przyszłym tygodniu ma on zostać opublikowany na stronach Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. W lutym złożył też wniosek o wydanie decyzji środowiskowej u wojewody. Liczy na to, że dostanie ją do końca roku.

- Tego, co zorganizowało miasto, nawet przy dużej dozie dobrej woli nie można nazwać konsultacjami społecznymi - odparowuje Aleksander Buczyński z Zielonego Mazowsza. Wytyka też błędy organizacyjne: nie było wyłożonej dokumentacji projektowej, nie było raportu o oddziaływaniu na środowisko, nie było też widocznych ogłoszeń zapraszających na konsultacje.

Zielone Mazowsze wspólnie z organizacjami społecznymi z Pragi-Północ pod koniec maja wysłało do Hanny Gronkiewicz--Waltz pismo ze sprzeciwem wobec budowy. Do tej pory nie dostali odpowiedzi. Teraz swoją jedyną szansę widzą w złożeniu uwag i wniosków do raportu środowiskowego, a później protestu do decyzji wojewody. Tę samą procedurę wykorzystali podczas remontu wiaduktu Andersa. Jego przebudowa przeciągnęła się wtedy o 1,5 roku.



Pozdrawiam,
Maciek

  Ujecie wody oligocenskiej - Sadyba, Czerniakow

A nie ma gdzies spisu ujec?



ja mam sprzed jakis dwóch lat, a wiec moze byc nieaktualne w niektorych
punktach:
Bemowo ul. Borowego Waclawa
Bemowo ul. Czerwonych Maków
Bemowo ul. Kaliskiego - WAT
Bemowo ul. Kazubów - osiedle Górce, woda czwartorzedowa
Bemowo ul. Powstacw Slaskich 67a - park Górczewska
Bemowo ul. Rozlogi 12a - woda czwartorzedowa
Bemowo ul. Rozlogi 2 - woda czwartorzedowa
Bemowo ul. Sternicza 125 róg Powstacw Slaskich - Spóldzielnia Mieszkaniowa
"Jelonki", woda czwartorzedowa

Bialoleka ul. Klasyków 10 - Pollena-Aroma
Bialoleka ul. Klasyków 38 - zaklady Hortex
Bialoleka ul. Ostródzka - osiedle Brzeziny, woda czwartorzedowa
Bialoleka ul. Podróznicza - szkola
Bialoleka ul. Szalwiowa róg Katskiego - Polfa

Bielany ul. Boguslawskiego róg Esej - zaklady Cemat
Bielany ul. Danilowskiego
Bielany ul. Estrady 112
Bielany ul. Kaludyny 28a - osiedle mieszkaniowe
Bielany ul. Kasprowicza 132 - Huta Warszawa
Bielany ul. Lindego - szkola

Mokotów Park Kultury w Powsinie (woda czwartorzedowa, bez
uzdatniania)
Mokotów ul. Belgradzka - Natolin (woda jest tam uzdatniana)
Mokotów ul. Bobrowiecka 7 - Polskie Zaklady Optyczne (Krokus)
Mokotów ul. Bonifacego 8 - Osrodek Pogotowia Opiekuczego
Mokotw ul. Domaniewska 41 - Glob Trade Center
Mokotw ul. Etiudy Rewolucyjnej 48 - spldzielnia
mieszkaniowa, woda czwartorzedowa
Mokotów ul. Malawskiego Spóldzielnia Mieszkaniowa
Politechnika, (woda czwartorzedowa)
Mokotów ul. Nowoursynowska 8 (ujecie od ul. Rosola przy
Ciszewskiego) - SGGW
Mokotów ul. Pulawska PGM Irysowa,
Mokotów ul. Orkana (wjazd od Pulawskiej 166/172, zakret przed
poczta. Ujecie uruchomione zostalo na gruncie i za pieniadze firmy Darat
przez firme Budimex Warszawa. Woda pobierana jest z glebokosci 256,7 m
Mokotów ul. Rakowiecka 4 - Pastwowy Instytut Geologiczny (od
Osiedla Batory)
Mokotw ul. Stepiska 19/25 - Szpital Czerniakowski
Mokotw ul. Szwolezerów 1a - Spóldzielnia Piekarska
"Belwederska"
Mokotów ul. Warneska - Spldzielnia Mieszkaniowa
Mokotów ul. Wielicka (bez uzdatniania)
Mokotów ul. Wielicka 34/36 - Zaklady Mleczarskie Mokotów

Ochota ul. 17 Stycznia 39 (przy Zwirki i Wigury) - LOT (woda oligoceska i
czwartorzedowa)
Ochota ul. Joteyki - szpital przy Barskiej
Ochota ul. Korotyskiego - osiedle Jadwisin
Ochota ul. Pasteura (ujecie od strony ul. Reja) - przychodnia
przeciwgruzlicza
Ochota ul. Pruszkowska 6 - osiedle Rakowiec
Ochota ul. Walerego Slawka
Ochota ul. Wawelska 52/54 przy Reja - Ministerstwo Ochrony Srodowiska i
Zasobów Naturalnych
Ochota ul. Zagloby, przy Warszawskiej
Ochota ul. Zwirki i Wigury róg Banacha Wydzial Geologii UW

Praga-Poludnie ul. Chrzanowskiego 8 - Spóldzielnia Inwalidów Walter
Praga-Poludnie ul. Fieldorfa Zaklady RAWAR,
Praga-Poludnie ul. Garwoliska 26 - Szpital WAM
Praga-Poludnie ul. Goclawska 9 - Zaklady Przemyslu Gumowego Stomil
Praga-Poludnie ul. Motorowa - przyczólek grochowski
Praga-Poludnie ul. Nieklaska 4/24 (rg ul. Londyskiej) - Szpital
Dzieciecy
Praga-Poludnie ul. Podskarbiska
Praga-Poludnie ul. Przeworska - zaklady Walter
Praga-Poludnie ul. Waszyngtona przy Kinowej
Praga-Poludnie ul. Zamoyskiego 30 - Zaklady Wedel, ujecie przy jeziorku
dojscie od ulicy Lubelskiej
Praga-Poludnie ul. Zupnicza 11 (ujecie w remoncie) - Telkom ZWUT

Praga-Pólnoc ul. Aluzyjna - studnia publiczna
Praga-Pólnoc ul. Boliwara 7 - Szpital Bródnowski
Praga-Pólnoc ul. Czarodzieja- Pollena Aroma,
Praga-Pólnoc ul. Debowa - Szpital Praski
Praga-Pólnoc ul. Katskiego i Szalwiowa - cztery ujecia wzdluz tych
ulic
Praga-Pólnoc ul. Klasyków 10 - Pollena Aroma
Praga-Pólnoc ul. Klasyków 36 - Hortex
Praga-Pólnoc ul. Nieporecka - zaklady spirytusowe
Praga-Pólnoc ul. Podróznicza 11 - szkola podstawowa
Praga-Pólnoc ul. Simona Bolivara -
Praga-Pólnoc ul. Zabkowska - Zaklady Spirytusowe, ujecie od ul.
Nieporeckiej

Sródmiescie al. Armii Ludowej - szpital
Sródmiescie Rynek Starego Miasta - dwie studnie z woda gruntowa
(zalozono filtry, mozna pic wode bez przegotowania)
Sródmiescie ul. Furmaska - Palac Prezydencki
Sródmiescie ul. Inflancka przy szpitalu ginekologicznym
Sródmiescie ul. Kruczkowskiego przy szpitalu na Solcu
Sródmiescie ul. Ksiazeca - Muzeum Narodowe
Sródmiescie ul. Ksiazeca róg ul. Kruczkowskiego na terenie parku
Sródmiescie ul. Kubusia Puchatka
Sródmiescie ul. Poznaska (przy Wilczej w bramie) - Spldzielnia
Idealne Mieszkanie
Sródmiescie ul. Solec - szpital
Sródmiescie ul. Warecka 10- Narodowy Bank Polski
Sródmiescie ul. Wilcza - spóldzielnia
Sródmiescie ul. Wislana (przy Browarnej) - Uniwersytet Warszawski

Targówek ul. Biezuska - zaklady mleczarskie
Targówek ul. Bolivara - szpital

Ursus ul. Walerego Slawka - park Archera
Ursus ul. Zagloby - osiedle Niedzwiadek (przy Keniga) - studnia
publiczna

Usynów Powsin - Osrodek Sportu Turystyki i Wypoczynku woda czwartorzedowa
Usynów ul. Belgradzka - osiedle Wyzyny
Usynów ul. Ciszewskiego róg Rosola - SGGW
Usynów ul. Resorowa
Usynów ul. Romera - osiedle Jary, woda czwartorzedowa

Wawer ul. Króla Maciusia

Wilanów Powsin - Osrodek Sportu Turystyki i Wypoczynku woda
czwartorzedowa
Wilanów ul. Resorowa

Wlochy ul. 17 stycznia - PLL LOT
Wlochy ul. Dwudziestolatków róg Lechickiej - WSM Ochota
Wlochy ul. Luczek 3

Wola al. Solidarnosci 92 (dojscie od Zelaznej) - studnia publiczna
Wola ul. Borowego (róg Ragnisa) - studnia publiczna
Wola ul. Chlodna 15 - Zaklady Piwowarskie
Wola ul. Czerwonych Maków - studnia publiczna
Wola ul. Deotymy 25 - Szkola Podstawowa nr 161
Wola ul. Deotymy 29
Wola ul. Dlugomila - Spóldzielnia Mieszkaniowa "Kolo"
Wola ul. Grzybowska przy Browarze
Wola ul. Kaliskiego 21 - Wojskowa Akademia Techniczna
Wola ul. Karolkowa - kosciól przy ul. Wolskiej
Wola ul. Kazubów
Wola ul. Krepowieckiego 3 - woda czwartorzedowa
Wola ul. Krochmalna 57 - Browar Miejski
Wola ul. Powstacw Slaskich 62a przy kosciele (woda czwartorzedowa)
Wola ul. Prosta - Polfa
Wola ul. Redutowa 9 - Zaklady Mleczarskie Wola
Wola ul. Rozlogi 12
Wola ul. Rozlogi 2a (woda czwartorzedowa)
Wola ul. Smocza 19 - Szkola Podstawowa nr 170
Wola ul. Sternicza
Wola ul. Szatkowskiego
Wola ul. Wladyslawa Raginisa róg ul. Waclawa Borowego
Wola ul. Wolska 45 róg Plockiej - Przy dawnych Zakladach Foton
Wola ul. Zelazna 95

Zoliborz Park przy Cytadeli (w poblizu Wislostrady)
Zoliborz ul. Hozjusza 2
Zoliborz ul. Klaudyny
Zoliborz ul. Lindego 20 róg ul. Wrzeciono
Zoliborz ul. Rodziny Polanieckich (woda czwartorzedowa)
Zoliborz ul. Rydygiera 8 (ujecie od strony ul.
Burakowskiej) - Instytut Chemii Przemyslowej
Zoliborz ul. Sieciechowska róg ul. Zólwiej (woda
czwartorzedowa)
Zoliborz ul. Wólczyska 133 (ujecie od ul. Boguslawskiego) -
Cemat
Zoliborz ul. Wybrzeze Gdyskie na tylach Cytadeli




  Pensja na miasto (Życie Warszawy)
Nie potrafimy kontrolować wydatków Ratusza

Każdy warszawiak łoży na miasto duże pieniądze - 3,4 tys. zł rocznie. I
raczej nie jesteśmy zadowoleni z tego, co dostajemy w zamian.

Każdy krok w biurokratycznej warszawskiej stajni Augiasza, załatwienie
nawet najmniejszej sprawy coś kosztuje - skarży się Sławek Kostecki,
mieszkaniec Pragi. - Chcę dostać odpis aktu urodzenia, muszę zapłacić za
znaczek skarbowy; chcę wyrobić dowód osobisty czy prawo jazdy, muszę
zapłacić za znaczek skarbowy i opłatę manipulacyjną. Sprzedaję samochód -
płacę podatek, rejestruję samochód - płacę za jego rejestrację, za tablice
rejestracyjne też płacę. Za wszystko generalnie płacę...

Co oddajemy miastu

Większość tego typu opłat wpływa do kasy miasta. Ale to nie jest cała
danina, jaką każdy warszawiak oddaje na utrzymanie Warszawy. Do budżetu
stolicy wpływa jeszcze 15 proc. z naszych podatków dochodowych, cały
podatek od nieruchomości, opłaty za użytkowanie wieczyste, które ponoszą
członkowie większości spółdzielni mieszkaniowych, podatek od posiadania
psów (na szczęście niewielki), podatek od spadków i darowizn itp.
Warszawiak, który do tego jest jeszcze przedsiębiorcą, łoży na miasto
jeszcze więcej. Od razu na wstępie płaci np. za wpisanie się lub wypisanie
się z ewidencji gospodarczej. Ponosi opłaty targowe i za koncesję na
alkohol oraz za posiadanie środka transportu. Jego podatek od budynków jest
34-krotnie większy.

3,4 tys. zł rocznej daniny

W sumie w 2004 r. statystyczny warszawiak odda miastu 3,4 tys. zł ze swojej
własnej kieszeni, czyli więcej niż średnią miesięczną pensję. Czy to dużo?
Czy stołeczny samorząd, który dysponuje naszymi pieniędzmi, spełnia nasze
oczekiwania? Czy jesteśmy usatysfakcjonowani tym, co dostajemy w zamian?

- Zupełnie nie - odpowiada Sławek Kostecki. - Mamy metro, ale do mojego
domu nie dochodzi, więc jest dla mnie bezużyteczne. Jeśli chodzi o
komunikację miejską, to co prawda pojawiają się coraz częściej nowe
autobusy, ale trasy ich przejazdów są mało elastyczne, kierowcy nadal
nieuprzejmi. Może jest trochę bezpieczniej. No i czyściej, widać że w
parkach i przy ulicznych grządkach coś się kręci, ale to ciągle za mało -
wylicza pan Sławek.

- Ja do tego dorzuciłbym fatalny stan dróg. To porażka prezydenta Lecha
Kaczyńskiego - dodaje socjolog, prof. Janusz Czapiński. Obaj panowie mają
też za złe najgłośniejszą i najbardziej kontrowersyjną inwestycję w
stolicy: zagłębienie Wisłostrady w tunelu, autorstwa poprzednich władz
samorządowych. Kosztowała ona dwa razy więcej, niż zaplanowano, a pożytek z
niej jest przez wiele osób kwestionowany.

Obecny wiceprezydent Warszawy Andrzej Urbański też uważa, że poziom
satysfakcji ze świadczonych przez miasto usług jest niski. Pod koniec 2003
roku na zlecenie urzędu przeprowadzono badania, jak warszawiacy oceniają
sposób rządzenia miastem, jak zaspokajane są potrzeby mieszkańców itp.

- Wyszło z nich, że nie bardzo jesteśmy z samorządu zadowoleni.
Ankietowanym nie podobał się np. stan dróg, stan czystości ulic i
przestrzeni publicznej. Ale w niektórych dziedzinach, np. w
bezpieczeństwie, kulturze, dostrzegli poprawę - mówi prezydent Urbański. -
Zapewne taka ocena jest prawdziwa, jednak uważam, że ludzie za mało wiedzą,
na co pieniądze z budżetu są wydawane - dodaje. Jego zdaniem, warszawiacy
często zapominają, że to samorząd opiekuje się np. żłobkami, przedszkolami
i szkołami. - Albo że stawki opłat za ciepło czy kanalizację dzięki
miejskim przedsiębiorstwom są najniższe w Polsce - wytyka Urbański.

Brak kontroli

Inna sprawa, że społeczność warszawska raczej nie jest w stanie
skontrolować, jak jej pieniądze są wydawane. - Po pierwsze, mało kto zdaje
sobie sprawę, że budżet Warszawy to pieniądze, które pochodzą z naszych
kieszeni. Raczej myślimy, że środki te są znikąd, być może z budżetu
państwa - zauważa prof. Czapiński.

- Po drugie, budżet stolicy jest mało przejrzysty, trudno się w nim połapać
nawet specjalistom, nie mówiąc o zwykłych ludziach - mówi Andrzej Sadowski
z Centrum im. Adama Smitha.

- I po trzecie, w przypadku Warszawy trudno mówić o społeczności lokalnej,
która sprawuje nadzór nad władzami samorządowymi - uzupełnia prof. Paweł
Swianiewicz z Centrum Europejskich Studiów Regionalnych i Lokalnych
Uniwersytetu Warszawskiego.

- Społeczności wielkomiejskie mają to do siebie, że wyborcy głosują nie na
znane sobie osoby, tylko na partie polityczne, z którymi się utożsamiają -
wyjaśnia prof. Swianiewicz. - A skoro nie znają swoich radnych, kontrola
nad wydatkami jest iluzoryczna - dodaje.

Profesor specjalizuje się w finansach samorządów i podkreśla, że pieniądze,
jakie płacimy na Warszawę, są jej warte. - Ważne tylko, żeby przykłady ich
marnotrawienia, sprzeniewierzania nie powtarzały się zbyt często - kończy
Paweł Swianiewicz.

Anna Cieślak-Wróblewska


  Wyburzyć Wa rszawę! (Kulisy)
http://kiosk.onet.pl/1172932,1,4,239,druk.html

"Wyburzyć Warszawę"

Centrum Warszawy trzeba radykalnie zmienić. W środku europejskiej
stolicy powinny stać zawrotnie drogie apartamentowce, a nie gierkowskie
potworki. Ich mieszkańcy nie dają rady nawet utrzymać samej elewacji w
przyzwoitym stanie. By miasto było piękniejsze, potrzebne są drastyczne
decyzje.

MICHAŁ ZACZYŃSKI

 Każdy, kto choć raz był w zachodnioeuropejskiej stolicy, wie, że
prawdziwe centrum miasta to miejsce wyłącznie na zabytki, biurowce,
centra handlu i apartamenty dla najbogatszych. Gdyby spojrzeć na centrum
Warszawy, w kwadracie ulic Jerozolimskie - Wisłostrada - Towarowa -
Solidarności, na mapie znajdziemy setki obiektów, które w tym miejscu
nie mają racji bytu. Pudełkowate twory wzdłuż Świętokrzyskiej, Prostej,
Jana Pawła II. Koszmarne kloce przy Trasie Łazienkowskiej. Odrapane
karykatury wzdłuż Okopowej i Alej Jerozolimskich. Stara fabryka Bumar
Waryński i leżące tuż obok pozostałości nieczynnej stacji Warszawa
Główna. Wieżowce przy stacji metra Ratusz, wokół pomnika Nike i na
Tamce...

---------- ramka ----------------
 Stołeczne absurdy do wyburzenia
1. Osiedle Za Żelazną Bramą. Kilkanaście bloków po obu stronach alei
Jana Pawła II zbudowanych w latach 60. Mieszczą w sobie mieszkania o
powierzchni od 25 do 40 metrów kwadratowych. Są tak niewygodne, że
nadają się właściwie jedynie na garderobę. Taką miała tam Justyna
Steczkowska, mieszkając w zupełnie innej części miasta. Z mrówkowców
większość pierwotnych lokatorów uciekła, mieszkania wynajmując
Wietnamczykom.
2. Bumar Waryński. Fabryka położona tuż obok hoteli Jan III Sobieski i
Kyriad. Teren w bezpośrednim sąsiedztwie olbrzymiego wygonu o
niezidentyfikowanych funkcjach gospodarczych, należącego do PKP.
3. Norblin. Dawna fabryka w odległości dwóch przystanków od Dworca
Centralnego, mieszcząca obecnie na swej działce teatr Scena Prezentacje
i Muzeum Techniki. Pozostałe pomieszczenia należałoby zburzyć, uzyskując
w ten sposób teren przy ulicy Prostej, doskonały pod inwestycje (w
pobliżu między innymi siedziba Pekao SA i biurowiec Ilmetu).
4. Pawilony przy ulicy Marszałkowskiej i alei Jana Pawła II. Murowane
baraki wzdłuż dwóch głównych ulic miasta. Za PRL-u ostoja wolnego handlu
(butiki, punkty usługowe), obecnie parodia uliczek rozrywki (seks-shopy,
bary z kebabem i sajgonkami).
5. Bloki obok pomnika Nike i wzdłuż Senatorskiej. Te pierwsze
niewiarygodnie szpecą widok z placu Teatralnego z odbudowaną niedawno
jego dawną zabudową. Te drugie, dwupiętrowe potworki, wyglądające jak
skrzyżowanie zabudowy campingowej z familokami. I jedne, i drugie stoją
na najdroższych gruntach Śródmieścia.
----------------------------------

- W Warszawie, jak i w całej Polsce, architektura jest tak zła, że aż
wstyd być architektem. Czas to zmienić - mówi architekt Izabela
Michałek. Wszystkie te budynki powinny zniknąć. Dlaczego?

* Zmiana się opłaca

Za działki, zajmowane dziś przez blokowiska i pozostałości peerelowskich
fabryk, światowe korporacje zapłaciłyby z chęcią dziesiątki milionów
dolarów. Wystarczy spojrzeć na ceny mieszkań w centrum Warszawy, które
nie mają zupełnie nic wspólnego z ich rzeczywistą funkcjonalnością.

Krzysztof, pięćdziesięcioletni urzędnik państwowy, za swoją klitkę z
ciemną kuchnią w piętnastopiętrowym mrówkowcu przy ulicy Grzybowskiej
mógłby dostać bez problemu 150 tysięcy złotych, czyli około 4,5 tysiąca
złotych za metr. - To dużo, biorąc pod uwagę to, co sobą moje lokum
reprezentuje - przyznaje Krzysztof. Wie doskonale, że gdyby w tym samym
miejscu powstał nowoczesny, luksusowy apartamentowiec, mieszkania w nim
byłyby co najmniej dwukrotnie droższe. Metr kwadratowy mógłby kosztować
nawet 10 tysięcy złotych, bo tyle wynosi dziś rynkowa cena za sąsiedztwo
biurowców Telekomunikacji Polskiej, PZU czy hoteli Radison, Mercure i
Westin. Mało tego - ceny takich działek (a w konsekwencji także
mieszkań), jak ta pod blokiem Krzysztofa - mieści się w nim 427
mieszkań! - wciąż rosną. Gdyby ich właściciele zdecydowali się na
radykalne rozwiązanie, mogliby świetnie na tym zarobić.

Wszystko wskazuje na to, że do takiej transakcji szykuje się Wedel.
Fabrykę na Kamionku opuszczają kolejne linie produkcyjne (trafiają pod
Wrocław), bo piękną działkę przy Zamoyskiego, w bezpośrednim sąsiedztwie
parku Skaryszewskiego i Jeziorka Kamionkowskiego można za ogromne
pieniądze sprzedać deweloperom. Choćby temu, który już zainwestował za
płotem fabryki Wedla, czego efektem jest eleganckie osiedle Sonata.

* Blokowiska są brzydkie

Szczególnie upiorne jest Osiedle za Żelazną Bramą. Urbaniści i
architekci nie mają wątpliwości, że powinno się je rozebrać. - Te
budynki nijak mają się do stolicy europejskiego kraju. Dla miasta są
powodem do wstydu. Budowano je z gomułkowską oszczędnością - miały być
baseny na dachach, a były parapety z tektury. Nawiasem mówiąc,
projektant osiedla popełnił samobójstwo - mówi architekt Tomasz Ziemski.

Tymczasem dziś budynki w centrum Warszawy straszą swym stanem
technicznym nie tylko dlatego, że ich mieszkańcy, spółdzielnie czy
gmina, nie mają pieniędzy na bieżące remonty. Kwalifikują się do
wyburzenia także dlatego, że użyte przy budowie wielu z nich technologie
powodują dziś ogromne koszty - przede wszystkim, jeśli chodzi o straty
ciepła.

Marcin Naloskowski z budynku przy Złotej 60 mógłby długo mówić o swoim
mieszkaniu: - Latem jest tu wściekle gorąco, a zimą zawsze marznę, mimo
że kaloryfery rozgrzane są do czerwoności. No i w ogóle budynek się
sypie - mówi Naloskowski. Zgadza się z nim Jan Rutkiewicz, szef Biura
Planowania Rozwoju Warszawy: - Te bloki są dramatyczne. Nie ma nawet
sensu ich rewaloryzować. W Niemczech w bloki władowano miliony marek i
nic z tego nie wyszło.

Problem obskurnych bloków przerabiała większość zachodnich metropolii. U
naszych sąsiadów za Odrą odnawiano je, wymieniając niemal wszystko - od
instalacji, przez okna, balkony i windy, po klatki schodowe. Bloki
obniżano o kilka pięter, budowano przy nich parkingi i place, ukwiecano
i doświetlano. A i tak stoją puste, bo nikt nie chce w nich mieszkać. W
Londynie czy we francuskim Lyonie poradzono sobie skuteczniej -
wysadzono je w powietrze. I tak też, zdaniem licznych architektów,
powinno stać się w Warszawie. To takie właśnie budowle sprawiają, że
spacerując po stolicy mamy wzrok wbity w chodnik.

---------- ramka ----------------
 Spełnione marzenia, czyli co zburzono
1. Kamienice na Starej Pradze. Matecznik słynnej praskiej żulerii, nie
remontowany co najmniej od I wojny światowej. Nie było tam już nic do
ocalenia.
2. Kamienice na Woli. Gdy się zawalały, omal nie zabiły przechodniów.
Niedobitki z czasów wielkiej odbudowy w latach 50. i 60. Ich sąsiadki
poszły pod kilof, ustępując miejsca nieporównanie paskudniejszym blokom.
W domy, które pozostały, nie inwestowano, bo nie wiązano z nimi żadnych
nadziei.
3. Biurowiec Orbisu. Złoty twór o kilku "nogach"; na rogu ulic
Królewskiej i Marszałkowskiej. Szczyt elegancji lat 70. zastąpiono
piaskowym biurowcem z zaokrąglonym kantem, autorstwa Stefana
Kuryłowicza.
4. Kino Moskwa. Szara bryła na wybetonowanym polu w pobliżu placu Unii
Lubelskiej. Zastąpiona centrum handlowym, biurowcem i multipleksem
(czyli też kinem, tylko z wieloma salami).
5. Kino Sawa. Wytworność wczesnego PRL-u na środku placu Przymierza.
Obecnie stoją tam dwa olbrzymie apartamentowce - Skanska i Sawa Park, z
galeriami handlowymi i kawiarenkami na parterze.
---------------------------------

* Zadbać o centrum

Centrum Warszawy zamieszkują średnio zamożni, bo ci najbogatsi wybrali
życie na przedmieściach. I nawet gdyby chcieli mieć drugie mieszkanie w
centrum - brakuje dla nich odpowiednio atrakcyjnych lokalizacji. Exodus
bogatych poza centra miast (tylko w zeszłym roku ze stolicy uciekło
dziesięć tysięcy osób) jest zresztą tendencją ogólnoświatową - w ciągu
40 lat z Paryża uciekł co trzeci jego mieszkaniec. - Podobnie jest w
Nowym Jorku. Tam wypalone są całe kwartały kamienic w centrum miasta,
które traciły dobrych mieszkańców na rzecz tych zaniedbujących. W końcu
stały się slumsami. U nas będzie podobnie - potwierdza Jan Rutkiewicz. W
efekcie ludzie, którzy żyją w pozornie pięknych kamienicach w centrum,
nie mają pieniędzy na utrzymanie ich w dobrym stanie.

A przecież wśród zarabiających nieźle nie brakuje także całkiem
niezamożnych, a nawet należących do środowisk patologicznych. Efekt jest
taki, że zapewniające anonimowość blokowiska stają się wylęgarnią
chuliganów i bandytów. Gdzie jak gdzie, ale w centrum miasta, będącym
wizytówką całego kraju, takich ludzi powinno być jak najmniej -
wystarczą ci na gościnnych występach. Tymczasem jest ich coraz więcej.
Mało tego - w konsekwencji to, co powinno zadziwiać turystów, szokuje
ich smrodem, butwiejącymi stropami i cieknącym dachem.

Maria, emerytka z Osiedla za Żelazną Bramą chciałaby, by prezydent
miasta zajął się chuligaństwem obok Hali Mirowskiej. Nie zdaje sobie
sprawy, że to chuligaństwo pochodzi właśnie z jej osiedla. Radek,
lokator dziesięciopiętrowca przy ulicy Puławskiej, chuliganerii ma już
tak dość, że zaraz po wykupieniu odziedziczonego po babci mieszkania
chce je sprzedać. Korytarze mogłyby być malowane co dwa miesiące, a i
tak zaraz by były upstrzone graffiti. Żarówek nikt już nie wkręca, bo
ich zniknięcie jest kwestią minut. Tablica z przyciskami w windzie to
namiastka ruletki - guziki tak przypalono, że nie wiadomo, gdzie się
trafi. Do tego dochodzą powyrywane kable na klatkach schodowych,
powybijane szyby i kraty na każdym piętrze. - Gdy wychodzę ...

więcej »


  kupno mieszkania w W-wie - zdesperowany
Witam,
Tak na początek aby nie było wątpliwości. Moim celem jest zainteresowanie temat
własnego lokum wszystkich, którym jest potrzebne własne M1 lub większe.
Może ktoś z decydentów czyta tą grupę lub zmieni się coś po ostatnich wyborach.
Chociaż w to wątpię bo najprawdopodobniej w W-wie wygrał AWS
i głównym celem działania w trakcie ich 4-letniej kadencji
będzie budowa kościołów przy każdej ulicy a nie tak durny i niepotrzebny
jak budowa tanich mieszkań.

Cena: 70 000 PLN. Miesięczne odsetki (w skali 25% rocznie) od takiego
kredytu to około 1460 PLN. Przykro mi, ale przy takich zarobkach nie masz
niestety szans na kredyt na 30 m kw. Nie będziesz w stanie spłacać odsetek,
nie mówiąc o kapitale.



I to jest właśnie chore.Sprawdzałem kiedyś jak sprawa ma się w PKO BP - kredyt
Alicja z odroczoną
płatnością. Oto co pamiętam jeszcze:
1. Dają jeżeli ma się co najmniej 20% wkładu własnego
2. Najwyżej do 20 krotności Twoich miesięcznych dochodów brutto.
3. Wczesnie trzeba mieć coś - czytaj mieszkanie - aby dać to bankowi jako
hipotekę (czy ktoś ma jakiekolwiek dobro materialne, którego wartość
przkeraczałaby
kwotę np: 50.000tyś).
Co do spłat to np: przy kredycie 50.000 tys rata miesięczna wynosiła około
550zł.
(ale spłacasz przez okres do 20 lat !!!!!!!).
Poza tym nie dostaniesz tego kredytu jeżeli mieszkania jeszcze nie wybudowano.
Wtedy potrzebni są żyranci - ja bym nie żyrował takie pożyczki - nigdy.
Swój przykład oparłeś chyba na wyliczeniach z PEKAO S.A.

Działają tylko, że wymagasz chyba niemożliwego. Jeśli mają budować tanio to
nie mogą brać kredytu bankowego, bo by nie budowali tanio. Muszą więc wziąć
pieniądze od Ciebie. Dodam jeszcze, że jak im wpłacisz to nie masz - moim
zdaniem - żadnej gwarancji, że mieszkanie dostaniesz.



Z założenia TBS ma budować tanio. Takie towarzystwo ma dostęp do kredytów
oprocentowanych bodajże poniżej 19% w skali roku. Co najważniejsze TBS z
założeniajest organizacją niedochodową co oznacza, że celem jest nie zysk ale
zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych w tani, ogólnodostępny sposób. Ponadto w
budowie ma partycypować gmina
w której jest zarejestrowany TBS (wnosić grunty, uzbrajać je, itd.). Wszelkie
szczególy reguluje ustawa jakaśtam (nazwy nie pamiętam).

| tym trzeba im wpłacić do 30% wartości mieszkania
| co przy 40 m - najmniejsze - robi się około 20tys złotych. Czy ktoś z

Czyli 100% to 66,6 tys., czyli 1666 PLN za metr. Moim zdaniem cena jest
nierealna. Tyle był dwa lata temu.



W przypadku TBS jest to cena realna jak najbardziej. W tej chwili
również.Oczywiście efektem ostatecznym jest tzw. "biały montaż" czyli gołe
ściany.

| Was ma na koncie zaoszczędzone 20tys!!!???. Gmina Centrum wybudowała
| czynszówki na Pradze - Ząbkowska - czyż to nie wspaniała okolica :))).
| Najmniejsze mieszkanie to 80m, czynsz wolny (bez opłat) to od 8zł/m
| czyli najmniej 640 zł. Z teg oco wiem to po licytacji najmniejsza stawka
| była powyżej 10zł/m czyli 800 zł czynszu, a umeblowanie, jedzenie, inne
| drobne wydatki:))) Poza tym okolica.

Spróbuj gdzie indziej wynająć mieszkanie za 800 PLN. Obawiam się, że za taką
sumę to może raczej obskurną kawalerkę a nie 80 m...



Zagadam się. Za taką cenę nie wynajmie się nigdzie mieszkania. Ale ta
okolica!!!!!!
Czy zamieszkał byś tam ze swoim dzieckiem i pozwolił mu bawić sie na dworze?
A co z poźnymi powrotami do domu po pracy, po nocnym seansie w kinie i inne
takie?

Jakiś czas temu spotkałem się ze znajomym z Holandii. Tam wynajęcie mieszkania
nie jest tanią rzeczą ale kwota nie przekracza 30% twoich średnich zarobków.
A u nas: średnio 1000PLN to ponad 50%.

Tak na marginesie czyż nie jest to paradoks, że średnia pensja ogłaszan
oficjalnie
przez rząd to 350USD czyli około 1260PLN a średnia cena metra to 450USD czyli
około 1600PLN. Coś tu chyba jest nie tak.

Co prawda zdarzają się wyjątki. Mój znajomy zapisał się do jakiejś społdzielni.
Ta wybudowała za około 1300PLN za metr - cena po rozliczeniu. Chyba mu jeszcze
coś oddawali.

| Czy naprawę jedyną drogą aby usamodzielnić się jest albo zacząć kraść
| albo wynając coś i płacić komuś min. 300$/miesięcznie za 20m!!!

250$ + czynsz za 25,5 m. Obecnie wychodzi razem ca 1 100 PLN.
| Nie każdy ma szczęscie pracować w zachodniej
| firmie i zarabiać po 3-5tys. Nie każdy też ma babcię, która może mu
| zostawić w spadku jakieś lokum.

To w żadnym wypadku nie jest szczęście. To jest po prostu praca, praca i
jeszcze raz praca. Nie musi to być też zachodnia firma. Wystarczy polska lub
(podobno najlepiej) własna.



Własna firma zaczyna przyności jakiekolwie zyski po 1.5 - 2 latach
działalności.Poza tym trzeba mieć pomysł i kapitał - jakiś jest potrzebny.
Zgadam się, że praca w zachodniej firmie to po prostu praca jak każda inna.
W której polskie firmie i na jakim stanowisku płacą ci miesiąc w miesiąc po 5-6
tyś
na rękę?
Ostatnio Wyborcza publikowała ranking zarobków. Z tego co tam przedstawiono
wynika, że zarobki tego typu lub wyższe mają osoby zatrudnione na stanowiskach
menedżerskich, kierowniczych i prezesów. Z rzadka zdarzały się osoby wolnych
zawodów (lekarz, dziennikarz, itp.), którzy miesiąc w miesiąc mają po 6 tyś albo

więcej pensji "na rękę"

Pociesz się, że większość nie ma babć, a nawet jeśli to (nie chcę oczywiście

Tylko jedno: zwiększyć dochody.



Odpowiedź prosta ale nie tak łatwo to zrobić.Chyba tylko złodziejstwem można
zwiększyć sobie dochody.

=========================
RPK

Everything counts in large amounts
ICQ 9769331
=========================